Ile zarabia psycholog

Ile zarabia psycholog? Czy motywacja finansowa to dobra motywacja do kształcenia w tym zawodzie? Ile można wyciągnąć z gabinetu?

Nadszedł czas na zdradzenie jednej z największych tajemnic psychologów. Jakie są nasze zarobki, czy da się wyżyć z bycia psychologiem i czy to się po prostu opłaca?

Niedawno otrzymałam maila z pytaniem o to czy warto studiować psychologię. Krzysiek napisał między innymi: „Pomyślałem o psychologii z powodów czysto finansowych. Wizyta u psychologa kosztuje około 150 zł, kilku pacjentów dziennie i wydaje mi się, że można godnie żyć wykonując ten zawód.” Zdaje się, że mamy faktycznie prosty sposób na dorobienie się ładnej sumki: 5 lat studiów, chwila praktyki a potem kosimy po 150zł za godzinę pracy. Żyć nie umierać! Zobaczmy jednak jak wygląda to w praktyce.

Kiedy można otworzyć gabinet?

Tak naprawdę prywatny gabinet otworzyć może każdy, nawet psycholog od razu po studiach (a może i w trakcie). W Polsce nie ma na ten moment przepisów, które by to dobrze regulowały.* Prawda jest jednak taka, że psycholog kończąc studia niewiele będzie w stanie w tym gabinecie zaoferować (zarówno w kwestii diagnostyki jak i terapii). Uważam, że trzeba kolejnych lat praktyki, nauki od dobrych klinicystów i dodatkowych szkoleń, by świadczyć w gabinecie usługi psychologiczne dobrej jakości.

Większość osób mówiąc o wizytach w prywatnym gabinecie ma na myśli tak naprawdę gabinety psychoterapeutów. I choć większość psychoterapeutów jest psychologami (i święcie wierzę, że wiedza psychologiczna jest w tej pracy niezbędna), to są tez terapeuci o innym wykształceniu bazowym. Dla uproszczenia przyjmijmy jednak, że chcemy w gabinecie prowadzić terapię. Zatem zanim zaczniemy przyjmować musimy podjąć szkolenie psychoterapeutyczne. Taki kurs trwa minimum 4 lata i kosztuje ok. 40 tysięcy złotych… Pracując pod superwizją pracę możemy podjąć po drugim roku szkolenia.

Jeśli myślimy o innego rodzaju działalności gabinetowej będziemy potrzebowali innych szkoleń. Dla diagnostów będzie to np. specjalizacja z psychologii klinicznej (4 lata, koszt minimum kilkunastu tysięcy złotych). Chyba najmniej orientuję się w szkoleniu psychologów dziecięcych, ale w grę wchodzi również specjalizacja z psychologii klinicznej (ścieżka z psychologii klinicznej dzieci i młodzieży)i różnego rodzaju studia podyplomowe i kursy. Koszty nie są mi dokładnie znane, ale domyślam się, że nie są przesadnie niskie.

Podsumowując – teoretycznie gabinet można otworzyć w każdej chwili. Praktycznie, jeśli chcemy świadczyć usługi naprawdę dobrej jakości, będziemy potrzebowali kilku lat zaangażowania i intensywnej nauki zawodu oraz pokaźnej sumy pieniędzy na to konto.

Zarobki psychologów

Ile zarabia psycholog w prywatnym gabinecie?

Przejdźmy do wspomnianej na początku kwoty 150 zł za wizytę. Taka cena jest jak najbardziej realna, natomiast nie jest to średnia cena. W Łodzi wizyta u psychoterapeuty to najczęściej koszt 120zł, niekiedy 140, ale da się też znaleźć gabinety ze stawką 90 zł. W Warszawie ceny będą z pewnością wyższe (podobnie jak koszty życia), w mniejszych miastach zazwyczaj niższe. Nie oszukujmy się jednak, że taka suma zostanie w naszym portfelu.

Jeśli pracujemy u kogoś, dostaniemy jakąś część tej kwoty (od czego trzeba jeszcze odprowadzić podatek). Jeśli prowadzimy własną działalność musimy opłacić ZUS (i to jest naprawdę smutna sprawa), wynajem gabinetu, księgową, ubezpieczenie OC, nierzadko reklamę w googlach czy na znanym lekarzu. I oczywiście podatek. I nie zapominajmy, że kiedy nie pracujemy to nie zarabiamy, więc trzeba też coś odłożyć na konto urlopu i wszelkich wolnych dni. Ciężko mi to skalkulować w konkretne kwoty, sama nie utrzymuję się z prowadzenia gabinetu. Myślę, że można się z takiej pracy utrzymać i wyżyć, ale droga do tego punktu rozwoju zawodowego jest dość długa i kosztowna.

Ile zarabia psycholog w publicznej służbie zdrowia?

I to jest ta część artykułu, którą mam ochotę przemilczeć… Nawet przy dobrych kwalifikacjach i ustawicznym rozwoju zarobki psychologów w szpitalach i poradniach są niskie. A mówiąc dokładniej są rażąco niskie względem odpowiedzialności zawodowej i obciążenia, jakie niesie ta praca oraz względem kosztów kształcenia, jakie regularnie (z własnej kieszeni) ponosimy. Dość powiedzieć, że wielu z nas zastanawia się czy nie zrezygnować z pracy szpitalnej na rzecz kasy w supermarkecie…

Jak pokazują wyniki badań Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów średnie miesięczne wynagrodzenie zasadnicze brutto psychologów nieznacznie przekracza 3000 zł. Poniżej średniej krajowej może zarabiać nawet 93,1% psychologów.

ile zarabia psycholog w gabinecie

Czy będąc psychologiem można dobrze zarobić?

Mimo wszystko mam nadzieję, że tak (choć pewnie to zależy co dla nas oznaczają dobre zarobki). Wielu psychologów utrzymuje się z gabinetów, inni łączą pracę etatową z gabinetem lub udaje im się znaleźć normalnie płatną pracę na etat (to chyba najmniej prawdopodobny scenariusz). Wierzę (i oby to nie było myślenie życzeniowe), że tak jak w każdym fachu – jeśli jest się naprawdę dobrym w tym co się robi, można zarobić.

Warto również zauważyć, że wiedza i umiejętności psychologiczne są bardzo cenione w sektorach innych niż kliniczny (np. HR, reklama itp.). Nie wiem jak wyglądają zarobki psychologów w tych branżach, ale z pewnością lepiej niż w szpitalach i poradniach 😉

Czy warto studiować psychologię ze względu na przyszłe zarobki?

Nie, nie i jeszcze raz nie. Droga do dobrej (a nawet przeciętnej) pensji w zawodzie psychologa jest naprawdę długa i kosztowna. Do tego dochodzi obciążenie emocjonalne, odpowiedzialność za drugiego człowieka i potrzeba ustawicznego kształcenia. Nie wierzę, że można z powodzeniem przejść tą drogę i stać się kompetentnym (i dobrze wynagradzanym) psychologiem motywując się jedynie wizją niepewnego zarobku. Być może zabrzmi to górnolotnie, ale tej pracy chyba nie da się wykonywać po prostu jej nie kochając.


* Cały czas zmagamy się z kwestią Ustawy o Zawodzie Psychologa. Więcej na ten temat możecie przeczytać na stronie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów, który prężnie walczy o naszą ustawę.

Chapeau bas koledzy i koleżanki z OZZP, robicie dla naszego środowiska kawał dobrej roboty!

7 komentarzy

  • PsychoLogikaa 18 października 2019 at 14:02

    No właśnie. Poza tym psycholog, który jest nim tylko z powodów zarobkowych to całkiem spore zagrożenie dla potencjalnego pacjenta/ klienta.

    Odpowiedz
    • bz 8 listopada 2019 at 12:42

      O rany, tak, to było pierwsze co mi przyszło do głowy. Z lekarzem podobnie…

      Odpowiedz
  • Misiapysia 8 listopada 2019 at 12:41

    Tym samym zagrożeniem jest każdy psychoterapeuta nie będący psychologiem. Nie wiedział co chce robić, potem skorzystał z tego, że może być psychoterapeutą co nie ma nic wspólnego z jego wykształceniem (czyli świadomością tego co w życiu zrobić ze sobą), a też uczy się wycinka wiedzy psychologicznej na psychoterapii. Potem nie może znaleźć pracy, decyduje się więc na psychoterapię dla pieniędzy i poniesienia własnego statusu. Pacjent jest dla niego abstrakcją, kimś kto nigdy nie będzie podobnie spostrzegany jak przez psychiatrę czy psychologa.

    Odpowiedz
  • Lilka 26 sierpnia 2020 at 13:47

    Poszłam na studia psychologiczne bo chciałam pracować jako psycholog biznesu. Po zakończeniu studiów okazało się ze wszystkie moje praktyki i staże nic nie pomogą. Zdecydowałam się na korporacje za 2.5 na rękę (bardzo mało ale pd czegoś trzeba było zacząć, był rok 2016). Praca nie pasowała mi, a wiedzy psychologicznej w dziale HR tak naprawdę się nie wykorzystuje. W sumie finansowo miałam trochę szczęścia bo z pracy zrezygnowałam po kilku miesiącach, po tym jak wyszłam za mąż. Nie pracowałam przez ponad rok i zastanawiałam się po co skończyłam te studia. Później zaczęłam prace na pół etatu jako psycholog transportu za szalona kwotę 950 złotych netto. Nie dawałam rady psychicznie – takie zarobki sprawiały, ze czułam się jak śmieć. W końcu podjęłam decyzje! Przebranzowilam się i zostałam copywriterem. Po kilku miesiącach zdobyłam wielu klientów, pracuje w ten sposób zdalnie od ponad dwóch lat. Zarobki? Naprawdę super, przynajmniej 3 średnie krajowe a pracuje tylko 3-5 godzin dziennie. Zawód psychologa? Tak- ale tylko dla tych, którzy są pewni, ze to ich powołanie, a bardzo niskie zarobki im nie przeszkadzają. Warto jednak pamiętać, ze ja nie pracowałam dla pieniędzy w tym sensie, ze nie miałam za co coś opłacić (wszystko płacił mąż), ale tak niska wypłata sprawia, ze motywacja w ogóle wpada. Podziwiam osoby, które potrafią pracować w tym zawodzie.

    Odpowiedz
  • kama 22 października 2020 at 21:52

    Podpisuje się pod całym artykułem obiema nogami i rękami jako psycholog i psychoterapeuta działający aktywnie w ‚branży’ 🙂

    Odpowiedz
  • ines 29 grudnia 2020 at 14:01

    Dzięki za artykuł. Mam następujące pytanie: czy jeśli mam wykształcenie niezwiązane z psychologią (licencjat i mgr), a chciałabym zostać psychoterapeutą, to jakie kroki polecacie podjąć? Wiem, jest dużo artykułów w internecie i właśnie je wertuję, ale cenię sobie również opinie osób z branży? Dodam jeszcze, że: a) przez 3 semestry robiłam studia licencjackie na UJ, gdzie miałam 1 rok zajęć z psychologii (ćwiczenia + wykłady) solidnie prowadzone, te studia przerwałam jednak, ale cały przedmiot mam zaliczony na 5 b) Nie mieszkam w dużym mieście, musiałabym dojeżdżać na szkolenie psychoterapeutyczne czy jakiekolwiek do Warszawy/Trójmiasto. c) Jestem w ciąży. d) Mamy czas pandemii i tutaj wszystkie niedogodności z tym związane.
    Jak oceniacie realne możliwości podjęcia się takiego wyzwania? Od razu mówię, że jestem w stanie zaakceptować inwestycję ok. 40 tys zł. rozłożoną na kilka lat, martwi mnie jednak kwestia logistyki (brak babć itp osób), nie prowadzę auta, więc tylko pociąg. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Moja motywacja wynika z głębokiej fascynacji psychologią i pogłębionymi rozmowami z ludźmi. Fascynacja była niestety tłumiona z spychana na boczny tor prze wiele lat 😉

    Odpowiedz
  • Aleksandra 4 stycznia 2021 at 18:58

    To ja dorzucę coś od siebie ;-). Poszłam na psychologię, bo zawsze o tym marzyłam. Studia podobały mi się. Pod koniec dopadł mnie kryzys, bałam się, że nie będę miała pracy. Rzeczywiście początki były ciężkie. Najpierw zaczęłam staż „z urzędu”, byłam rozczarowana, zarabiałam około 900 zł netto. Potem jednak sytuacja zaczęła się poprawiać, zrobiłam certyfikat, po stażu dostałam umowę o pracę na pełny etat w tej samej poradni. Następnie wzięłam jeszcze kilka dodatkowych zleceń, nieustannie się rozwijałam. Teraz po 5 latach pracy w zawodzie jestem zadowolona, że nie poddałam się. Jak na realia mojego miasta nieźle zarabiam, mam kilka dobrze płatnych prac dodatkowych. Są miesiące, że po prostu muszę odmawiać kolejnego zlecenia/napisania opinii/ dodatkowych konsultacji, bo nie mam już czasu. Podczas pandemii nie ucierpiałam finansowo. Pieniądze nigdy nie były moją główną motywacją, jednak kiedy jestem wystarczająco doceniana nabieram więcej zapału do pracy i własnego rozwoju. Także podsumowując, warto wytrwale dążyć do celu.

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź kama Skasuj odpowiedź