Mizofonia

Gdy mlaskanie naprawdę doprowadza Cię do szału… Mizofonia.

Pewnie większość z nas czasem aż się wzdryga słysząc mlaskanie, siorbanie czy chrapanie. Ale dla niektórych wspomniane dźwięki mogą być naprawdę nie do zniesienia. Mowa o osobach cierpiących na mizofonię, czyli obniżoną tolerancję pewnych dźwięków. Wspomniana przypadłość, choć może wydawać się prozaiczna, może być przyczyną znacznego cierpienia i trudności życiowych. Co więcej, wciąż mało wiemy o jej przyczynach, diagnostyce i leczeniu.

Czym jest mizofonia?

Jest to zespół objawów pojawiających się w odpowiedzi na specyficzne dźwięki. U osoby, która je słyszy natychmiast pojawiają się silne, nieprzyjemne emocje (przede wszystkim złość, ale też zirytowanie, wstręt czy lęk). Towarzyszą im reakcje ze strony ciała, np. ucisk w klatce piersiowej, ramionach, głowie lub w całym ciele, wzmożone bicie serca, podwyższona temperatura ciała, ból czy trudności ze złapaniem oddechu.

Cały czas trwa debata wokół kryteriów diagnostycznych i natury samego zaburzenia. Aktualnie mizofonia nie jest ujęta w żadnym z dominujących systemów klasyfikacji zaburzeń (amerykańskie DSM-5, europejskie ICD-10). W najnowszej propozycji kryteriów diagnostycznych, zaproponowanej przez Doziera i współpracowników w 2017 roku oprócz wspomnianych wcześniej objawów pojawia się m.in. informacja, że reakcja fizjologiczna pojawia się już przy naprawdę krótkim czasie trwania dźwięku (ok. 15 sekund) oraz że dana osoba zwykle unika sytuacji związanych z „bodźcami mizofonicznymi” czyli nieprzyjemnymi dźwiękami. I tutaj dochodzimy do meritum problemu (i ostatniego kryterium diagnostycznego zarazem). Przeżywane przez daną osobę emocje, doznania somatyczne oraz próby uniknięcia stresujących („dźwięcznych”) sytuacji wpływają negatywnie na jej życie, mogą powodować cierpienie czy wycofanie społeczne.

Życie z mizofonią

Wyobraźcie sobie, że odgłosy jedzenia drugiej osoby powodują u Was niepohamowaną złość i fizyczny ból. Logicznym jest, że zaczęlibyście unikać spożywania posiłków w towarzystwie. A co jeśli w Waszym biurze życie towarzyskie toczy się wokół wspólnej przerwy śniadaniowej? Pewnie szybko zostaniecie uznani w pracy za dziwaka czy odludka. A rodzinny obiad u mamy czy wigilia z bliskimi? Wyjście na piwo z przyjaciółmi? Brzmi jak prawdziwy horror. Nie oszukujmy się, życie towarzyskie często kręci się wokół wspólnego biesiadowania, a to właśnie dźwięki jedzenia najczęściej powodują reakcję mizofoniczną.

Osoby dotknięte mizofonią opowiadają o licznych konfliktach w rodzinie, a nawet rozstaniach i rozwodach z powodu swoich dolegliwości. Zwracają także uwagę na fakt, że z powodu swoich objawów doświadczają przemocy psychicznej, m.in. pod postacią obrażania, nazywania „nienormalnymi” czy zarzucania manipulacji i wymyślania problemu. Niektórzy cierpią także z powodu lęku przed posiadaniem dzieci (i obaw, że te mogłyby wydawać awersyjne dźwięki).

Dźwięki awersyjne, czyli jakie?

Badacze nie są zgodni co do tego, które dźwięki można uznać za mizofoniczne. Niektórzy włączają tutaj jedynie odgłosy wydawane przez ludzi (oddychanie, chrapanie, dźwięki jedzenia). Inni podają znacznie szerszy wachlarz możliwości obejmujący np. tykanie zegara, pisanie na klawiaturze, pstrykanie długopisem (o tak, to bywa frustrujące!), szczekanie psa czy hałas odkurzacza. Ustalenie wspólnego stanowiska jest o tyle istotne, że aktualny dyskurs prowadzi do różnic diagnostycznych oraz do rozbieżności wyników badań nad rozpowszechnieniem mizofonii.

Wątpliwości ciąg dalszy

Nie wiadomo jakie jest rozpowszechnienie mizofonii. Są szacunki podające wartość 3% populacji ogólnej, ale tak naprawdę liczba ta może być znacznie, znacznie większa. Ciężko jest też jednoznacznie wypowiedzieć się na temat współwystępowania mizofonii z innymi zaburzeniami czy wręcz jej podobieństwa do innych zaburzeń. Wiele osób utożsamia mizofonię z fobią przed określonym dźwiękiem. Wiemy jednak, że w mizofonii dominującą emocją jest złość, a nie strach (jak w przypadku fobii). Wydaje się, że biorąc pod uwagę stosunkowo szerokie rozpowszechnienie problemu oraz liczne niewiadome (dotyczące również mechanizmów leżących u podłoża mizofonii) może to być ciekawy i bardzo płodny kierunek dalszych badań. W każdym razie trzymam mocno kciuki za badaczy.

A co jeśli mizofonia brzmi dla Ciebie znajomo?

Prawdą jest, że na ten moment nie istnieje żadna potwierdzona naukowo metoda terapii mizofonii, a jedynie pojedyncze doniesienia z badań i prac klinicznych. Mimo to, jeśli zauważacie u siebie objawy charakterystyczne dla mizofonii warto udać się do specjalisty. Psychoterapeuta da Wam nie tylko profesjonalne wsparcie, ale pomoże też przyjrzeć się Waszym objawom i temu, co może je wzmacniać. Przede wszystkim zaś pomoże opracować i przetestować najlepsze dla Was sposoby radzenia sobie z tymi trudnościami i z emocjonalnym cierpieniem.

Jest spore prawdopodobieństwo, że w Waszym otoczeniu ktoś zmaga się z opisywanym problemem. Postarajcie się znaleźć w sobie otwartość na zrozumienie tych trudności. Według wypowiedzi osób z mizofonią to właśnie społeczne wykluczenie, przemoc psychiczna i brak zrozumienia są powodem ich największego cierpienia.


Artykuł na podstawie:

Siepsiak, M., Dragan, W. (2019). Mizofonia – przegląd badań i głównych koncepcji teoretycznych. Psychiatria Polska, 53(2), 447-458.

Jeśli zainteresowała Was ta tematyka serdecznie zachęcam do zapoznania się z oryginalnym artykułem tutaj.

Brak komentarzy

Skomentuj