Świąteczny błogostan. Moje top 3 rzeczy do obejrzenia i przeczytania w Święta.

Grudzień to dla większości z nas obowiązkowe bieganie za prezentami, dekoracjami, choinką i daniami na wigilijny stół. Pewnie ze świecą szukać osób, którym udaje się w tej szaleńczej gonitwie nie zatracić tego błogiego, świątecznego spokoju. I nie zapomnieć o co tak naprawdę chodzi w Bożym Narodzeniu. By ułatwić Wam skupienie się na tu i teraz i poczucie świątecznego klimatu chcę podzielić się z Wami moimi ulubionymi świątecznymi rzeczami do obejrzenia, przeczytania, posłuchania. Mam nadzieję, że Wam również pomogą znaleźć tę dziecięca cząstkę siebie, pozwalającą cieszyć się Bożym Narodzeniem na sto procent.

„To właśnie miłość”

Nawet Kevin sam w domu nie wprowadza mnie w taki świąteczny błogostan jak „Love Actually”. I choć z definicji jest to komedia romantyczna mogę ją z czystym sercem polecić nawet panom 🙂 A jeśli Panowie chcą mile zaskoczyć swoje partnerki domowym wieczorkiem filmowym to już w ogóle nic lepszego wybrać się nie da. Film przedstawia 10 różnych historii rozgrywających się w okolicach Bożego Narodzenia, daje przy tym przestrzeń na śmiech i na wzruszenia. Do tego dochodzi naprawdę dobra obsada. Jeśli tytuł jest Wam obcy (w co mocno wątpię) zwiastun możecie znaleźć tutaj.

„Sprawiedliwość” – Jan Twardowski

Nie jest to wiersz typowo o Świętach. Nie pojawia się w nim Jezus w stajence, anioł ani nawet Mikołaj. A mimo to uważam, że doskonale przekazuje ducha Świąt, kierując naszą uwagę na wartości, które w Święta powinny być w centrum. Jeśli nie macie ochoty na sięganie po poezję w tradycyjnej formie proponuję Wam filmik Reżysera Życia nakręcony we współpracy ze Szlachetną Paczką rok temu.

Twoja własna, świąteczna opowieść…

Każdy z Was ma pewnie jakąś bajkę, baśń czy historię, która od małego kojarzy mu się z Bożym Narodzeniem. I kiedy wydaje się, że wyrośliśmy z tych opowieści na dobre, wtedy jest najlepszy moment, by znów po nie sięgnąć. Zapewniam Was, że nawet te najprostsze historie po latach mogą odkryć przed Wami zupełnie nowe znaczenia.

Moje pierwsze skojarzenie to „Królowa śniegu”, którą słuchałam namiętnie przed snem z płyty gramofonowej i „Dziewczynka z zapałkami” w wersji książkowej i do słuchania z magnetofonu. I oczywiście świąteczny Kubuś Puchatek. Kiedyś pojawiał się regularnie w telewizji w okolicach Bożego Narodzenia, ciekawe jak jest teraz?


Mam nadzieję, że powyższe propozycje pomogą Wam złapać oddech po przedświątecznej krzątaninie. Życzę Wam Świąt świątecznych, spokojnych i uważnych, w gronie bliskich Wam osób.

I do zobaczenia po Nowym Roku 😉

 

Brak komentarzy

Skomentuj