Praktyki dla studentów psychologii

Praktyki, kursy, wolontariat? Jak wykorzystać czas na studiach? Garść wskazówek dla przyszłych psychologów i nie tylko (cz. 1)

Październik to żółte liście i wysyp kasztanów, to inauguracja sezonu na grzane wino i oczywiście początek roku akademickiego. Zajęcia dopiero się zaczynają i nikt nie myśli jeszcze o sesji, o „Pan da 3” ani tym bardziej o tym jak żyć po studiach. Oczywiście można od samego początku powziąć mocne postanowienie systematycznej nauki i bycia wzorowym studentem, ale… czy na pewno o to chodzi? I czy to właśnie piątki w usosie będą gwarantem późniejszego sukcesu w zawodzie? Niekoniecznie! Wielu z Was pyta mnie o to jak sensownie wykorzystać czas na studiach pod kątem przyszłej pracy i w co tak naprawdę warto zainwestować. W związku z tym zebrałam dla Was garść możliwości. Przed Wami pierwsza czwórka.

Wolontariat

Wolontariat to w mojej ocenie zajęcie dające ekstremalnie szeroki wachlarz możliwości. To naprawdę dobry sposób na zaznajomienie z zawodem, niezależnie od tego czy jesteście na pierwszym czy na piątym roku studiów. To również możliwość rozwijania szeregu uniwersalnych umiejętności związanych z organizacją czy zarządzaniem. Większość wolontariatów obejmuje kontakt z drugim człowiekiem, co zwłaszcza dla przyszłych psychologów jest wartością samą w sobie. No i nie zapominajmy o tym, co w tym wszystkim najważniejsze: wypuszczamy trochę dobra w świat – dla ludzi z bliska czy z daleka, dla piesków, pand czy dla wielorybów

Sama mam na koncie kilka wolontariatów i wszystkie bez wyjątku wspominam bardzo pozytywnie (choć momentami bywało naprawdę ekstremalnie). Każdy nauczył mnie też czegoś innego. Podczas studiów byłam zaangażowana w dwóch miejscach: najpierw asystowałam terapeutom w krakowskim oddziale Krajowego Towarzystwa Autyzmu. To był naprawdę konkret, jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu. Mogłam uczyć się od świetnych pedagogów, psychologów i przede wszystkim od uczestników zajęć. Potem zaczęłam przygodę z Fundacją Dobrze Że Jesteś w Klinice Hematologii SU w Krakowie. Tutaj przede wszystkim uczyłam się kontaktu z drugim człowiekiem. Wielu psychologów-klinicystów nazwałoby to „oswajaniem się z pacjentem” i faktycznie coś w tym jest 🙂

Czego może Was nauczyć wolontariat? Chyba prawie wszystkiego w zależności od tego, co wybierzecie i z jakim nastawieniem się za to zabierzecie. A o tym jak znaleźć wolontariat idealny przeczytacie tutaj.

Praktyki

Praktyki to taka praca w wersji demo. Powinny pokazywać już bardziej konkretnie jak może wyglądać Wasza przyszłość w zawodzie. W życiu jak wiadomo bywa różnie, dlatego warto poświęcić chwilę czasu i wybrać praktyki z głową, żebyście nie czuli się potem jak absolwenci kursu „ksero dla opornych” 🙂 Niestety nierzadko w programie studiów praktyk jest naprawdę jak na lekarstwo. 80 godzin przez całe studia, Jagiellonko, serio? 80 godzin to równowartość dwóch tygodni etatowej pracy, porównajcie to sobie chociażby z czasem, jaki studenci medycyny spędzają w szpitalu. Tym bardziej warto dobrze wykorzystać ten czas. A jeszcze lepiej jest pomyśleć o dodatkowych praktykach, czy to na czas wakacji czy w roku akademickim.

Mi oprócz obowiązkowych praktyk udało się załapać dodatkowo do kilku szpitali, DPS dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, a nawet do Państwowej Straży Pożarnej. I znów, za każdym razem uczyłam się czegoś nowego, łapałam inną perspektywę. Dodatkowo miałam cały czas obok siebie psychologów – praktyków, którzy wprowadzali mnie w arkana zawodu i czuwali nad tym, bym nie narobiła zbyt wielu głupot podczas pierwszych prób bycia psychologiem 😉

Praktyki czy wolontariat dla przyszłych psychologów

Kursy psychologiczne (i inne kursy kierunkowe)

Ten punkt przysparza mi chyba najwięcej refleksji i znaków zapytania. Będzie to z pewnością różnie wyglądało w zależności od kierunku studiów, ale chciałabym uczulić zwłaszcza psycho-studentów.

Z kształceniem psychologów jest tak, że jest drogie i że do pracy klinicznej trzeba go naprawdę sporo oprócz tego co na magisterce. Dlatego bardzo kusząca jest perspektywa zaoszczędzenia przynajmniej czasu i ogarnięcia pewnych tematów już na studiach. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne instytucje prowadzące kursy i szkolenia dla studentów. I bardzo fajnie. Niestety obietnice organizatorów często nijak mają się do realiów późniejszej pracy, żeby nie powiedzieć, że są wierutnym kłamstwem. Różnego rodzaju przepisy jasno definiują, kto może tytułować się psychologiem klinicznym, psychoterapeutą, psychologiem transportu itd., i naprawdę weekendowe szkolenia o dumnych tytułach niewiele tutaj zmienią. Z tego powodu uczulam Was, żebyście dokładnie sprawdzali jaką wiedzę możecie zdobyć (samo cytowanie podręczników naprawdę nie jest warte kilkuset czy kilku tysięcy złotych) i czy idą za tym jakieś uprawnienia.

Sama nacięłam się na kilka mniej lub bardziej kosztownych szkoleń, które wiedzowo nie przydały mi się do niczego i nawet w cv jakoś imponująco nie wyglądają. Natomiast cieszę się bardzo na przykład z weekendowego szkolenia w Racjonalnej Terapii Zachowania, które zrobiłam sobie po trzecim roku. Dało mi to potem fajną bazę na początek pracy. A przynajmniej dodało odrobinkę pewności siebie jako psychologa 😉

Kursy niepsychologiczne

Strach inwestować w szkolenia kierunkowe (w tym wypadku psychologiczne), to co dopiero w inne kursy! A właśnie, że guzik 🙂 Niezależnie od tego jaki zawód się wykonuje naprawdę warto korzystać z szerszej perspektywy. Wiele dziedzin fajnie się ze sobą łączy, inne połączenia mogą wydawać się totalnie „od czapy”, a mimo wszystko jakoś ze sobą grają. Fajnym przykładem jest nauka języków. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że angielski to podstawa, ale inwestycja w mniej popularne języki również może okazać się „opłacalna”. Pracując w korpo, prowadząc konsultacje na skypie czy zakładając gabinet jesteście dostępni dla znacznie szerszej grupy klientów. Nie wspominając o tym, że macie możliwość wymiany doświadczeń i literatury z ludźmi z innych krajów.

Będąc na studiach zapisałam się na kurs Polskiego Języka Migowego (Gallaudet Club w Krakowie – polecam bardzo to miejsce). To były chyba jedne z najlepszych kursów na jakich byłam w życiu, również dlatego, że prócz nauki języka obejmowały mnóstwo wiedzy o kulturze Głuchych. I mimo tego, że nie zostałam surdopsychologiem (specjalistą od psychologii os. głuchych) to z przyjemnością korzystam z wiedzy, którą tam nabyłam.

Wiele osób z powodzeniem łączy psychologię z kształceniem artystycznym wykorzystując później w pracy elementy arteterapii. Sama niestety mam totalny uraz do malowania/rysowania/wyklejania (pozdrawiam mojego podstawówkowego pana od plastyki…), nie gram też na żadnym instrumencie, ale z zazdrością i podziwem podglądam koleżanki włączające w swoją pracę takie elementy.

Tyle tego i co jeszcze!

Jak nie trudno się domyślić to zaledwie wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o to jak można wykorzystać czas studiowania, czy to psychologii czy innych kierunków. Mam nadzieję, że będzie to dla Was garść fajnych inspiracji i dobra motywacji do rozwoju. Wkrótce część druga wpisu, a w niej między innymi: Czy jest sens studiować drugi kierunek? Co może dać Ci koło naukowe a czym może zaskoczyć się wyjazd na Erasmusa? Zaprosiłam do współpracy cudownych gości, więc nie będziecie skazani jedynie na moje subiektywne widzimisię. Do zobaczenia i koniecznie dajcie znać jakie są Wasze opinie na ten temat, co sami wypróbowaliście, a co jeszcze przed wami.

3 komentarze

  • Hania 12 października 2018 at 09:40

    Bardzo dziękuję, właśnie tego potrzebowałam – konkretów. Kompletnie mi do głowy nie przyszedł język migowy, a zdecydowanie muszę się rozejrzeć za jakimiś praktykami albo wolontariatem… nigdy bym się nie spodziewała, że na studiach psychologicznych będę mieć tak dużo czasu. Jeszcze raz dziękuję! 😊

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 14 października 2018 at 16:54

      Bardzo proszę 🙂 Zajrzyj jeszcze w przyszłym tygodniu, będzie ciąg dalszy, być może również Cię zainspiruje. A polski język migowy polecam z całego serca, bardzo ciekawa sprawa.

      Odpowiedz
  • Studentka 12 października 2018 at 19:05

    Bardzo fajny, inspirujący wpis! Co prawda z psychologią nie mam zbyt wiele wspólnego (poza regularnym czytaniem Twojego bloga), ale także w mojej dziedzinie wiele z opisanych przez Ciebie sposobów się sprawdza 😉 sama właśnie zaczęłam internetowy kurs, związany tylko troszkę z moim kierunkiem studiów.
    Nie mogę się już doczekać drugiej części wpisu

    Odpowiedz

Skomentuj