praca psychologa w reklamie

Psycholog w reklamie – wywiad z Eweliną Paul z Agencji Kamikaze.

Praca w reklamie to marzenie wielu osób, szczególnie psychologów. Przyznajmy, że niejeden z nas już widział oczami wyobraźni tę piękną chwilę, w której tworzy hasło reklamowe obiegające całą Polskę. Czym tak naprawdę zajmuje się psycholog w reklamie i czy planując taką ścieżkę kariery warto studiować psychologię opowiada Ewelina Paul, psycholog pracująca w Agencji Interaktywnej Kamikaze.


Ewelina Paul o sobie

 

Ewelina Paul, psycholog, psychoterapeuta, marketingowiec.
Na co dzień złapiecie mnie w agencji reklamowej Kamikaze, gdzie jako account executive doglądam projektów marketingowych. We wtorki i czwartki w Centrum Terapii i Rozwoju Łódź, w roli psychoterapeuty, pomagam wychodzić z kryzysów życiowych i radzić sobie z zaburzeniami psychicznymi. Uwielbiam piec ciasta, żonglować słowem i dobrą kawę!

 


Ewelina, jak to się stało, że trafiłaś do agencji reklamowej? Czy robiłaś coś w tym kierunku będąc jeszcze na studiach?

Na pierwszych studiach, psychologii, niezupełnie, ale studiowałam też drugi kierunek – dziennikarstwo i komunikację społeczną, który mnie do agencji przybliżył. A jak to się stało? Chyba zawsze czułam potrzebę pisania. Agencja reklamowa wydawała mi się dobrym miejscem do wypróbowania moich umiejętności. Podobno mam lekkie pióro (śmiech) i musisz wiedzieć, że podczas oglądania telewizji – oglądam… bloki reklamowe. Uwielbiam to!

A na jakim stanowisku teraz pracujesz?

Jestem account executivem. Moim zadaniem jest dopilnowanie realizacji projektu oraz kontakt z klientem. Co robię: wyceniam projekt, kontraktuję budżet, koordynuję przepływ informacji od klienta do wykonawców tego projektu (grafików, webdeveloperów, strategów, copywriterów) i w drugą stronę, pilnuję terminów realizacji. Najkrócej można powiedzieć, że account executive, to taki człowiek od kontaktu, gdzieś pośrodku całego procesu tworzenia reklamy.

Trochę już o tym powiedziałaś, ale powiedz proszę jak wygląda Twój przeciętny dzień pracy.

Zaczynam od Facebooka i kawy…

Brzmi nieźle

Tak naprawdę, Facebook jest naszym narzędziem pracy. Aktualnie koordynuję m.in. projekt, który jest związany z obsługą social mediów. Prowadzimy dla klienta, komunikację na Facebooku, Instagramie i w kanale YouTube. Rano planuję moje zadania i nadaję im priorytety. Zaczynam od sprawdzenia planu bieżącej komunikacji i uzyskania „akceptu” klienta np. na konkretny post czy serię postów na Facebooka. Jeśli są jakieś uwagi klienta, ustalam z zespołem termin realizacji poprawek. Potem czas na inne zadania: wycenę współpracy z influencerami, przygotowanie statusu projektu, harmonogramu działań, raportów, umów, faktur. Wszystko trzeba skoordynować w czasie. Trafiają się też takie „misje” jak wybranie rekomendacji laureatów konkursu, czy koordynacja wysłania paczek z nagrodami. Na koniec dnia może się okazać, że to, co sobie zaplanowałam, nijak ma się do rzeczywistości, ze względu na nieprzewidywalne zwroty akcji… My accounci, śmiejemy się, że jesteśmy ludźmi od „gaszenia pożarów”, zanim się „rozbuchają”. Niezwykle ważne są w przypadku tego zawodu: elastyczność i umiejętność pracy w dużej presji czasu.

Sporo tego. A czy mogłabyś powiedzieć mniej więcej jak krok po kroku powstaje kampania reklamowa?

Jasne! Najpierw jest brief, czyli zapytanie od klienta, który mówi mniej więcej: „Hej, potrzebuję kampanii promującej mój produkt”. Jeśli jest to nasz stały klient, przechodzimy do wyceny działań i ustalenia zasad realizacji. W przypadku nowych klientów często stajemy wraz z innymi agencjami do „konkurencji” zwanej przetargiem. Moim zadaniem przede wszystkim jest zrozumienie briefu, przełożenie go na język produkcji, czyli osób odpowiedzialnych za jego realizację. Najpierw muszę ustalić z klientem, co tak naprawdę trzeba zrobić. Potem, jak chcemy osiągnąć wspólny cel. W efekcie na spotkaniu, zwanym „kick-offem” dzielę pracę zespołu: strateg opracowuje strategię komunikacyjną, copywriter pisze treści, a grafik jest odpowiedzialny za zaprojektowanie kreacji. Oczywiście wszystko musi być skoordynowane. Kiedy te działania poskładamy w całość, powstaje reklama, którą testujemy i sprawdzamy, czy jest zrozumiała dla przeciętnego odbiorcy, spełnia swoje cele, np. czy będzie trafiać do odpowiedniej grupy docelowej. Może ona mieć różne formy:
dedykowana strona internetowa, krótki filmik wyświetlany na YouTubie, baner internetowy. Tak powstaje kampania. Czasem kluczem jest wymyślenie hasła przewodniego, czasem ograniczeniem będzie niewielki budżet klienta, albo, wręcz przeciwnie, budżet typu „sky is the limit”. Wtedy trzeba dostosować nasze koncepty i strategie.

Ile czasu zazwyczaj trwa takie proces?

To zależy. Może trwać np. 2-3 dni do tygodnia, w przypadku prostych kampanii (banery internetowe). Wieloelementowe kampanie, przygotowujemy dłużej. Są klienci, dla których działamy przez cały rok, realizując np. komunikację w social mediach.

Masz jakieś konkretne branże, którymi się zajmujesz? I którymi zajmuje się Wasza agencja?

Tak, wciąż jesteśmy agencją, która zajmuje się w głównej mierze branżą beauty – kosmetykami. Ja konkretnie – kosmetykami do włosów. Ale obsługujemy też inne branże: bankowość, branżę budowlaną, motoryzacyjną, telekomunikacją, aktualnie też dużo „robimy” w alkoholach (śmiech).

To ciekawe, dostajesz jakieś bezpłatne próbki?

Testujemy produkty, żeby wiedzieć, jak najlepiej je zakomunikować. Ostatnio np. nasz klient wypuszczał nowy smak piwa, no i trzeba było je sprawdzić (śmiech).

Fajnie. A możesz zdradzić jakieś marki, z którymi współpracujesz?

Myślę, że nie jest to tajemnica. Aktualnie pracuję dla marki Wella. Zajmujemy się w moim teamie reklamą pianek i lakierów do włosów.

Myślę, że wszyscy czytelnicy prześledzą teraz te reklamy. A powiedz mi, czy na Twoim stanowisku pracy wymagane jest wykształcenie psychologiczne?

Wymagane jest z reguły wykształcenie wyższe. Wykształcenie psychologiczne może pomóc na tym stanowisku. Jako „człowiek od kontaktu” i budowania relacji z klientami codziennie wykorzystuję swoją wiedzę i doświadczenie.

A dużo psychologów oprócz Ciebie pracuje w agencji?

Z tego, co wiem, jestem aktualnie jedynym pracownikiem z takim wykształceniem w mojej firmie. Zdarzają się też osoby z pokrewnym, np. pedagogicznym. Ja łączę moją techniczną wiedzę z umiejętnością budowania długofalowych relacji, dodaję do tego szczyptę kreatywności i taki mam przepis na moje stanowisko.

Jesteś odpowiednią osoba na odpowiednim stanowisku. A co w Twojej pracy jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Wbrew pozorom utrzymanie dobrych relacji. Jestem pośrodku procesu i spotykam się z oczekiwaniami dwóch stron, które czasem się wykluczają. Czyli np. muszę zrealizować projekt, w którym mam odmienną wizję grafika, (wykonawcy) i klienta (płacącego za taką reklamę). Trzeba włożyć sporo wysiłku, żeby obydwie strony były usatysfakcjonowane i żeby ten proces przebiegł sprawnie.

A co najbardziej sobie cenisz w pracy w agencji?

Na pewno cenię sobie to, że można się bardzo dużo nauczyć w bardzo krótkim czasie. Pracuję w agencji ponad półtora roku, w czerwcu będą dwa lata i każdego dnia dowiaduję się czegoś nowego. Tym bardziej, że branża jest bardzo dynamiczna i cały czas się zmienia. Chcąc być na bieżąco, trzeba nadążać za nowinkami. Lubię się rozwijać, więc to jest to.

Jakie wskazówki dałabyś osobom, które chciałby znaleźć się w tym miejscu, w którym Ty teraz jesteś?

Na pewno muszą być otwarte na wyzwania związane z komunikacją. Każda strona ma swój własny, indywidualny język komunikacji (np. język klienta i język webdevelopera są z reguły mocno odległe). Wchodząc w takie środowisko, trzeba też być przygotowanym na to, że agencja kreatywna to dość osobliwe miejsce pracy. Jest trochę taką wybuchową mieszanką różnych charakterów, osób kreatywnych, z których „każdy jest jakiś”. Dzięki temu, że ludzie są tak różni, skutkuje to mocnymi projektami.

Jak wygląda Twoje miejsce tak technicznie? Jest kolorowo, macie miękkie poduchy, piłkarzyki itp.? Chyba dużo osób wyobraża sobie agencję reklamową w ten sposób.

Wpisujemy się w te klimaty! Aktualnie zajmujemy część pałacu przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. „Mieszkamy” tam w „otwartej przestrzeni”, czyli biuro jest urządzone na zasadzie „open space”. Był taki moment, że wielu moich znajomych siedziało na wielkich, dmuchanych, kolorowych piłkach.

Podstawowym narzędziem mojej pracy jest komputer i telefon (sama nie wiem, czy więcej dzwonię, czy piszę maili). Moje stanowisko pracy to po prostu biureczko. W naszym pałacu jest ogród, do którego możemy wyjść, zjeść obiad, albo posiedzieć i przegadać jakiś temat. Latem uruchamiamy „letnie biuro” w altanie, czyli możliwość pracy zdalnej z ogrodu.

Ewelina, teraz czas na pytanie znienawidzone przez wszystkie osoby chodzące na rozmowy kwalifikacyjne. Gdzie widzisz się w agencji za 5 lat?

Świetna pytanie Bogna, uwielbiam je (śmiech). Ale znam na nie odpowiedź. Od zawsze fascynowało mnie w marketingu to, co dzieje się trochę z tyłu kampanii – nie polega na ich wymyślaniu, produkowaniu, ale na ich badaniu. Sprawdzanie skuteczności kampanii i tego, co z tymi danymi można zrobić, by przygotować reklamę, która lepiej trafi do odbiorców, będzie dla nich komunikatem, dzięki któremu coś się zmieni. Oprócz tego, że nasi klienci zyskują, bo mogą sprzedać swoje produkty to te reklamy mogą realizować inne cele, np. społeczne. Dużo
jest teraz reklam opartych na emocjach, które bazują na tym aspekcie ludzkiego życia. One się lepiej oglądają, lepiej klikają, ale też wydaje mi się, że wprowadzają taki dobry motyw przewodni do popkultury. Ludzie chętnie je oglądają, traktują trochę jak rodzaj „sztuki”.

Faktycznie, jest coraz więcej reklam, które naprawdę fajnie się ogląda.

To jest marzenie każdego marketingowca, żeby zrobić przynajmniej jedną taką reklamę. Badania to jest coś takiego, co pewnie będę rozwijać w najbliższym czasie. A druga opcja to reklamy społeczne. To bardzo specyficzny gatunek reklam. Budżet może tu mieć kluczową rolę (zazwyczaj bardziej ograniczony niż w reklamach komercyjnych). Zrobienie dobrej kampanii społecznej też jest moim marzeniem. Może kiedyś zobaczycie jakąś dobrą reklamę społeczną w moim wykonaniu?

Tego Ci życzę i bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

2 komentarze

  • Łukasz 29 kwietnia 2018 at 13:55

    Przyjemnie się czytało. Również miałem okazję pracować w agencji reklamowej, bezcenne doświadczenie. Chyba najbardziej zabójcze jest tempo pracy. Też dostajecie popołudniowe telefony od klienta w stylu – widziałem taki baner, chcę mieć coś takiego dla nas do końca tygodnia? 🙂

    Dosłownie pożar.

    Odpowiedz
    • Ewelina Paul 5 maja 2018 at 09:54

      Łukaszu, dziękuję za komentarz 🙂 Zgodzę się, że praca w agencji to bezcenne doświadczenie. Z moimi Klientami staram się pracować na zasadach work-life-balance więc popołudniowych telefonów nie ma, ale są… popołudniowe e-maile. Oczywiście z inspiracjami albo bardzo ważnymi zadaniami na rano 🙂 Ponieważ dużo pracujemy w social mediach to częściej one wymagają działań typu „ad hoc” 🙂 P.S. Świetnie zobrazowałeś tempo pracy: terminu „do końca tygodnia” spodziewałabym się w telefonie wykonanym w czwartek 😉

      Odpowiedz

Skomentuj