Wspomnień czar versus wspomnień fałsz. O odzyskiwaniu wspomnień słów kilka.

Wspomnienia. Każdy z nas (jeśli tylko nie ma całkowitej amnezji) jakieś posiada. Najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, pierwszy rower, smak ulubionych kanapek w przedszkolu czy nieco bardziej abstrakcyjne, jak pomylenie krowich placków z krecimi kopcami i rozkopywanieanie tych pierwszych zakończone widowiskowym ślizgiem… Przyjemne chwile przeplatają się w naszej pamięci z tymi, o których zdecydowanie chcielibyśmy zapomnieć. Czy jednak możliwe jest, że w naszej pamięci kryją się wspomnienia-bestie, o których nie mamy pojęcia i które mogą pewnego dnia wyjść z ukrycia? A może odzyskane wspomnienia to tak naprawdę obrazy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca?

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych media w Stanach Zjednoczonych huczały o licznych przypadkach dorosłych, którzy po latach odzyskiwali wspomnienia traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa. Najczęściej było to molestowanie seksualne, ale także udział w rytuałach satanistycznych czy bycie świadkami morderstw. Wiele opisanych przypadków kończyło się na salach sądowych. Co ciekawe, w wyniku prowadzonych dochodzeń niejednokrotnie okazywało się, że do przypomnianych zdarzeń nigdy tak naprawdę nie doszło. Tym razem do sądu trafiali terapeuci i psychiatrzy, którzy przyczynili do „odzyskania” fałszywego wspomnienia. O co w tym tak naprawdę chodzi i czy nawet własnej pamięci nie można już zaufać?

wspomnień czar

Tyle dałbym by zapomnieć… ale czy tak się da?

Istnieje pogląd, zgodnie z którym wymazanie z pamięci (wyparcie) traumatycznych zdarzeń ma nas chronić przed ich psychologicznymi konsekwencjami. Świat nauki raczej nie stoi murem za teorią wyparcia, ale faktem jest, że o wielu zdarzeniach po prostu nie pamiętamy. Z drugiej strony badania nad zaburzeniem po stresie urazowym (o którym to zaburzeniu przeczytacie tutaj) pokazują, że pacjenci z PTSD najczęściej skarżą się na nawracające wspomnienia traumy. Niewiele jest natomiast doniesień naukowych o przypadkach całkowitego niepamiętania trudnych zdarzeń (co nie oznacza, że takich przypadków nie ma). Jak na razie trudno jest z całą pewnością powiedzieć, aby odzyskanie po latach wspomnienia traumatycznego zdarzenia nie było możliwe.

Co więcej wiele wskazuje na to, że spontaniczne odzyskanie wspomnienia różni się od uzyskania go z pomocą terapii czy specjalnie w tym celu stworzonych poradników. Zdarzenia przypomniane samodzielnie częściej znajdują zewnętrzne potwierdzenie. A co z terapią? Nie znam żądnej szkoły terapii formalnie skoncentrowanej na odzyskiwaniu wspomnień, jednak w okresie największego zainteresowania tym tematem wielu terapeutów (oraz wszelkiej maści doradców) stosowało „techniki pracy nad pamięcią” takie jak hipnoza, sterowane wyobrażenia czy interpretacja snów. W połączeniu z autorytetem terapeuty zastosowanie wachlarza takich technik stwarzało realne zagrożenie wytworzenia fałszywego wspomnienia.

zaszczepianie wspomnień

Zaszczepianie wspomnień – garść faktów

W myśl hasła „nauka w służbie człowieka” zaszczepianie wspomnień stało się chodliwym tematem dla badaczy. Dzięki temu wiemy, że nawet drobna sugestia może znacząco wpłynąć na to jak pamiętamy dane zdarzenie. Przykładowo: Loftus i Palmer pokazywali badanym nagranie z wypadku 2 samochodów, po czym prosili o oszacowanie prędkości z jaką jechał samochód, który „stuknął” lub „roztrzaskał się” o inne auto. Jak nie trudno się domyślić, pytanie sformułowane w ten drugi sposób prowadziło do przeceniania tempa jazdy kierowcy. Prawdopodobnie przyczyną zjawiska jest nakładanie się informacji z kilku źródeł: faktycznego wspomnienia i informacji zdobytej już po zdarzeniu.

Ok, a co z zaszczepieniem wspomnienia od zera zamiast zmieniania tego, co faktycznie pamiętamy? Jak się okazuje, udaje się to osiagnąć średnio u 20-30% badanych osób! Odsetek ten znacznie rośnie, jeśli eksperymentator „odpowiednio” się do tego zabierze, np. używając techniki sterowanych wyobrażeń (wspomnianej już przy okazji terapii popularnych 40 lat temu). Wydawać by się mogło, że odróżnienie prawdziwego i sfingowanego wspomnienia nie powinno stanowić problemu – te prawdziwe są żywsze, bardziej logiczne, obfitujące w szczegóły. Jest jednak pewien szkopuł – jeśli odpowiednio często będziemy wyobrażać sobie zmyślone zdarzenie, może się ono znacząco upodobnić do prawdy.

Skazani na porażkę?

Nie martwcie się, raczej nieczęsto mamy do czynienia z sytuacją, gdy ktoś chce w niecny sposób namotać nam w pamięci. Może się jednak zdarzyć, że nieprawidłowo prowadzona terapia czy korzystanie z niesprawdzonych samopomocowych poradników poważnie namiesza nam w życiu (w ten czy inny sposób). Dlatego szukając wsparcia pamiętajcie o zrobieniu wcześniej małego rekonesansu i wybierzcie dobrego fachowca.

A co z psikusami, jakie płata nam pamięć niezależnie od ingerencji osób trzecich? Cóż, pozostaje nam się z nimi pogodzić. I koniecznie miejcie to na uwadze, kiedy będziecie się zakładać o pół wypłaty (lub piwo), że na zielonej szkole w podstawówce pocałowaliście Aśkę z 3B. Bo Aśka z 3B może to pamiętać zupełnie inaczej niż Wy 🙂


Drodzy Czytelnicy!
Mimo iż w wielu sytuacjach odzyskane po latach wspomnienia okazują się fałszywe, nie zawsze tak jest i możliwe jest odzyskanie prawdziwego wspomnienia. Jeśli dotyczy to Was lub kogoś z Waszych znajomych nie lekceważcie tematu.

3 komentarze

  • Vilde 12 września 2017 at 21:34

    Jak ja czekałam na nowy tekst na blogu <3
    jak zwykle na poziomie, jak zwykle wspaniale, moja ulubiona blogerka wciąż w formie

    Odpowiedz
  • Ania 12 września 2017 at 21:55

    Bardzo ciekawy temat podejmujesz w swoim blogu 😉 Widać, że posiadasz wielką wiedzę i potrafisz ją przekazać swoim czytelnikom 🙂 Oby takich więcej, nie mogę się doczekać ! Dobrze, że znalazłaś czas by coś napisać, wielu czekało na kolejne teksy od kompetentnej osoby 🙂

    Odpowiedz
  • Dominika 13 września 2017 at 09:26

    Ja również nie mogłam się doczekać nowego tekstu i stwierdzam, że warto było czekać, bardzo ciekawy!:)

    Odpowiedz

Skomentuj