Zespół Diogenesa, czyli o bogatych nędzarzach.

To, co widoczne na pierwszy rzut oka może być bardzo mylące. Wyobrażacie sobie żyć jak nędzarz będąc bogaczem? Ja też nie, a mimo to co jakiś czas media obiega informacja o bezdomnych, przy których znaleziono worki pełne pieniędzy czy o staruszkach żywiących się suchym chlebem mimo walizki oszczędności skrytej pod kanapą. Jak to możliwe? Odpowiedzi jest jak zwykle bez liku, jedną z nich może być zespół Diogenesa.

Antyczny filozof a współczesny senior.

Diogenes był greckim filozofem. Chyba każdemu, kto musiał zaliczyć na studiach egzamin z filozofii kojarzy się z mieszkaniem w beczce i życiem w nędzy. Radykalny w poglądach cynik głosił pogardę dla dóbr materialnych. Pozostał wierny wyznawanej filozofii, mając zapewne możliwość życia na zupełnie innym poziomie. Podobieństwa między pacjentami, o których zaraz napiszę a wspomnianym filozofem przyczyniły się do powstania terminu „zespół Diogenesa”, choć w rzeczywistości różnic między chorymi a słynnym filozofem nie brakuje.

Opisywane zaburzenie dotyka głównie osoby starsze, po 60-tym roku życia. Sprawiają one wrażenie zaniedbanych, biednych, często nawet bezdomnych. Tymczasem najczęściej są to osoby wykształcone, z przeciętnym lub ponadprzeciętnym ilorazem inteligencji, nie mające trudności finansowych, a przy tym żyjące w całkowitej nędzy. Ponieważ pacjenci nie szukają pomocy i wycofują się z życia społecznego ciężko jest określić rozpowszechnienie zjawiska. Szacuje się, że problem może dotyczyć 1 na 2000 osób w populacji.

beczka diogenesa

Zespół Diogenesa – o co tak naprawdę chodzi?

Podstawowym objawem zespołu Diogenesa jest skrajne zaniedbywanie siebie. Chorzy nie dbają o higienę: kąpią się nie częściej niż raz w miesiącu, noszą brudne ubrania, rzadko myją zęby czy obcinają paznokcie. Nie troszczą się również o własne zdrowie, co przejawia się m.in. w ich nawykach żywieniowych. Często podstawę ich diety stanowi żywność z puszek, nierzadko zepsuta, nienadająca się już do spożycia. Nie muszę chyba pisać, że prowadzi to do niedożywienia, odwodnienia, anemii i wielu innych problemów zdrowotnych.

Kolejnym charakterystycznym objawem jest brak dbałości o czystość w domu. Mieszkania osób dotkniętych tym zaburzeniem nie są w zasadzie w ogóle sprzątane. Gnijąca żywność, śmieci i brudne naczynia przyczyniają się do nieprzyjemnego zapachu. Często zalęgają się tam robaki, karaluchy a nawet szczury. Generalnie nie są to miejsca, w których chcielibyśmy wypić poranną kawę. O mieszkaniu w ich sąsiedztwie nie muszę chyba wspominać.

A skoro już o sąsiadach mowa. Kolejną rzeczą, która z pewnością ich nie cieszy jest tendencja chorych do patologicznego zbieractwa (najczęściej książek, gazet, pustych butelek). Osoby dotknięte zaburzeniem gromadzą w swoich mieszkaniach ogromną ilość przedmiotów (często zupełnie pozbawionych wartości, jak wspomniane butelki), przez co w zasadzie nie mogą korzystać z zajętych pomieszczeń. Jest to niebezpieczne, zwłaszcza dla osób starszych. W takim środowisku bardzo łatwo o wszelkiego rodzaju urazy, a w sytuacji zagrożenia opuszczenie domu może być utrudnione przez zalegające w nim sterty rzeczy. Dodatkowo duże nagromadzenie materiałów łatwopalnych zwiększa ryzyko pożaru.

zbieractwo

Zbieractwo często pokazywane jest w programach telewizyjnych niemal jak jakaś forma egzotyki i dziwacznego zachowania, którą widzom naprawdę trudno zrozumieć. Perspektywa się zmienia, kiedy uświadomimy sobie, że u osób starszych gromadzenie przedmiotów może wypełniać pustkę po śmierci małżonka, odejściu z pracy czy utracie zdrowia.

Kolejną charakterystyczną cechą zespołu Diogenesa (choć niekoniecznie zgodną z antycznym filozofem) jest wycofanie społeczne, często połączone z apatią i wrogością. Samotnicy mają coraz bardziej ograniczone kontakty ze światem (nawet z osobami z najbliższego otoczenia), stają się podejrzliwi względem ludzi i bardzo niechętnie (często wcale) przyjmują wsparcie. Odrzucanie ofert pomocy również traktowane jest jako kryterium diagnostyczne zespołu Diogenesa.

Tutaj w zasadzie moglibyśmy skończyć dyskusję o objawach, część autorów dodaje do tej listy jeszcze brak wstydu. Zdaje się, że chorzy nie czują zakłopotania w związku z brakiem higieny osobistej czy stanem ich mieszkań. Wygląda to tak, jakby osoby te nie dostrzegały swojej odpowiedzialności za taki stan lub uważały go za normalny, typowy dla wszystkich ludzi.

zespół diogenesa

A przyczyny?

Najprościej byłoby oczywiście założyć, że za tak skrajnym zaniedbywaniem się stoi jakaś choroba psychiczna. Okazuje się jednak, że tylko u połowy osób dotkniętych tym problemem możemy mówić o występowaniu zaburzeń psychicznych. Badacze skłaniają się raczej ku poglądowi, że zespół Diogenesa może być niezależną jednostką chorobową bądź też objawem innej, dotychczas nie zbadanej choroby psychicznej, na którą czasem nakładają się inne zaburzenia.

Inna hipoteza zakłada, że zespół Diogenesa to rezultat połączenia pewnych cech osobowości ze stresem, który odczuwają osoby starsze (m.in. w wyniku osamotnienia, przejścia na emeryturę czy utraty sprawności i zdrowia). Pojawiają się również doniesienia o powiązaniach syndromu z zaburzeniami osobowości i demencją płatów czołowych.

Mnogość wytłumaczeń pokazuje tylko jak wiele jeszcze pracy przed badaczami i specjalistami w dziedzinie zdrowia psychicznego. O tym, że warto poznać zaburzenie i wypracować skuteczne metody pomocy nie muszę chyba nikogo przekonywać.

Zespół Diogenesa… i co dalej?

Chyba na każdym osiedlu można spotkać kogoś nazywanego przez mieszkańców staruszkiem-dziwakiem. Kogoś, kto niekoniecznie ma ochotę zamienić z kimkolwiek kilka słów, nie dba o siebie, zachowuje się nietypowo. Być może przypomina osoby, o których piszę. A może macie kogoś takiego w swojej rodzinie?

Zespół Diogenesa wpływa bardzo negatywnie na zdrowie i jakość życia osób nim dotkniętych i ich bliskich. A jednak pomoc chorym stanowi spore wyzwanie, gdyż sami zainteresowani sukcesywnie jej odmawiają. Pomaganie „na siłę” zawsze rodzi wątpliwości i pytanie o granicę między chęcią wsparcia a uszanowaniem dla autonomii jednostki.

W Polsce nie istnieją żadne programy skierowane bezpośrednio do osób dotkniętych zespołem Diogenesa (stan na rok 2014, aktualnie też nie udało mi się nic znaleźć). Powstają natomiast ośrodki za granicą, m.in. w Kanadzie czy Londynie. Ich pracownicy wskazują, że prócz wsparcia ważne jest zapobieganie. I tu pojawia się pole do popisu dla wszystkich zainteresowanych. Co zrobić? Po prostu zadbać o seniorów w naszym otoczeniu: bliskich, sąsiadów, znajomych i nieznajomych. A jeśli macie trochę czasu i dobre chęci możecie też pomyśleć o wolontariacie na rzecz osób starszych. Naprawdę warto, sami zobaczcie filmik:

Posłuchajcie wzruszającego świadectwa naszej wolontariuszki Eweliny. „Wolontariat sprawia, że czuję się silniejsza, bardziej radosna i odporna na stres.”Aby zapewnić wsparcie i życzliwość osobom starszym i samotnym, poszukujemy wolontariuszy, do naszego Stowarzyszenia w Poznaniu i Lublinie. Więcej informacji na temat naszego wolontariatu znajdziecie pod linkiem: https://www.malibracia.org.pl/wolontariusze/ Prosimy, udostępnijcie ten post znajomym, każde wsparcie jest na wagę złota. <3Serdecznie dziękujemy za produkcję filmu: Forever Young Films i Sputnik Studio i za miejsce z klimatem Antykwariat Grochowski – Piwnica 🙂

Opublikowany przez Stowarzyszenie "mali bracia Ubogich" na 10 maja 2017

A może chcecie ufundować seniorom dzień wakacji albo wycieczkę za miasto? Zajrzyjcie na stronę Stowarzyszenia Mali Bracia Ubogich 


Artykuł na podstawie:

Połom, M. (2014). Zespół Diogenesa – charakterystyka zjawiska. Psychogeriatria polska, 11, 4, 103-110.

5 komentarzy

  • Dorota Syguła 22 czerwca 2017 at 21:08

    Masakra! Nie wiem, czy bardziej przeraża niedbałość o siebie czy o mieszkanie. W sumie ja tam wielką pedantką nie jestem, ale zdjęcie tego bałaganu mnie ruszyło 🙁

    Odpowiedz
  • Sandra 25 czerwca 2017 at 08:41

    To jest przerażająca perspektywa starości. Niestety obserwuję zbieractwo w bliskim sąsiedztwie. I widzę, że rodzina mimo wysiłku i prób ogarnięcia sprawy nie ma łatwo…

    Odpowiedz
  • Dana 29 czerwca 2017 at 13:48

    Wstrząsający post. Wydaje się wręcz jakby był nierealny…

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 czerwca 2017 at 21:03

      To prawda, życie pisze bardziej nierealne scenariusze niż jakikolwiek film…

      Odpowiedz
  • Joanna W. 9 września 2017 at 00:16

    Dodam też od siebie, że zbieractwo może też dotyczyć… zwierząt. Osoba „zbiera” zwierzęta z ulic, nierzadko też inne osoby podrzucają jej psy i koty. Nieraz przygarniają też psy i koty, które mające właścicieli, ale błąkały się po okolicy samotnie. Co gorsza, zwierzęta pod ich „opieką” również są zazwyczaj skrajnie zaniedbane – jak sami chorzy.

    Odpowiedz

Skomentuj