Dasz radę – recenzja książki

Wbrew tytułowi Dasz radę nie jest o tym, jak wyjść ze swojej strefy komfortu, ani o tym, że możesz być kimkolwiek chcesz a ograniczenia są tylko w Twojej głowie. Autorem pozycji nie jest bowiem żaden znany coach (choć bywa nazywany „coachem dobrej śmierci”) a ks. Kaczkowski, założyciel puckiego hospicjum, charyzmatyczny duchowny znany z autentyczności i wrażliwości. Pozycja nie tylko dla katolików, o czym za chwilę.

Dasz radę – czego się spodziewać?

Ta książka miała się zaczynać inaczej. Jan chciał we wstępie opowiedzieć o rożnych poziomach czułości, które ją budują. Nie zdążył.

Dasz radę to ostatnia książka ks. Kaczkowskiego, wydana już po jego śmierci. Zawiera zapis rozmowy z Joanną Podsadecką oraz odpowiedzi na pytania internautów. Wiele tematów faktycznie wiąże się z filarami wiary chrześcijańskiej, co niekoniecznie ucieszy osoby niewierzące. Z drugiej strony ksiądz Jan do niczego nie namawia, nie straszy sądem ostatecznym i nie demonizuje. Z jego odpowiedzi wypływa szacunek dla każdego bez wyjątku, okraszony dużą dawką życiowej wiedzy i doświadczenia.

Książka daje okazję lepiej poznać autora, który jest postacią co by nie mówić niezwykłą. Czytelnicy dowiadują się o życiu hospicjum (a jest to miejsce tętniące życiem) czy o „ograch” – chłopakach, którym ksiądz pomógł wyjść z trudnego środowiska czy narkomanii.

Wydaje się, że w Dasz radę każdy znajdzie coś dla siebie. Wachlarz poruszanych zagadnień jest naprawdę szeroki. Joanna Podsadecka nie boi się stawiać trudnych pytań (tym bardziej internauci, Ci pytają o wszystko). W związku z tym pojawia się wiele tematów powszechnie uważanych za kontrowersyjne: in vitro, antykoncepcja, masturbacja czy zawieranie małżeństw przez osoby chore psychicznie. Nie każdy zgodzi się z odpowiedziami księdza, ale na pewno warto je poznać.

Dasz radę - spis treści

O tym, o czym nie potrafimy rozmawiać

Dla mnie szczególnie inspirująca była ostatnia część: Miłość ma dość sił, w której Podsadecka rozmawia z księdzem o cierpieniu, chorobie, śmierci. Cieszę się, że autor nie powtarza frazesów, a znanym zwrotom nadaje nowe znaczenie.

Cierpienie uszlachetnia? (J. Podsacedka – przyp.)

To fizyczne ma minimalną albo zerową wartość etyczną. Może uszlachetniać o tyle, że wyrwie nas z głupiego schematu myślowego. Cierpienie – nie zawsze, ale często – uwrażliwia na to, że inni cierpią

Myślę, że Dasz radę mogę spokojnie polecić osobom, które zmagają się z życiowymi trudnościami, także chorym i ich bliskim oraz tym, którzy po prostu lubią posłuchać (przeczytać?) kogoś mądrego. Również niewierzącym, choć niekoniecznie tym, którzy dostają gęsiej skórki na dźwięk (obraz?) słów takich jak czyściec czy modlitwa.

Jest to druga książka ks. Kaczkowskiego jaką przeczytałam i niestety muszę przyznać, że po „Życiu na pełnej petardzie” mam pewien niedosyt. Chyba nie do końca trafia do mnie formuła bazująca na zbiorze pytań od internautów (choć w teorii koncepcja jak najbardziej słuszna). Tak więc jeśli nie mieliście jeszcze okazji spotkać się (choćby książkowo) z najsłynniejszym polskim onkocelebrytą, polecam jego pierwszą książkę. W następnej kolejności sięgajcie śmiało po Dasz radę. Na zachętę zostawiam Was ze słowami księdza:

Czy ciężko chorym bardziej niż słów potrzeba obecności?

Tak. Bliskości i czułości To jest coś, co bym chciał, żeby się wybijało w tym moim mówieniu. Nie przestają mnie wzruszać cuda, jakich jestem świadkiem w hospicjum. O wiele większe niż te, że ktoś wyzdrowiał fizycznie. Tam widzę ludzi, którzy się otwierają przed sobą, jednają, wykonują ogromną pracę wewnętrzną, przekraczają siebie i budują swoje życie bardziej na tej rzeczywistości wewnętrznej niż zewnętrznej. Ludzie w hospicjum naprawiają swoje błędy, a czasem oskarżają się o najgorsze. Bywa, że oświadczają się sobie i zawierają związki małżeńskie. Błogosławiłem małżeństwom w hospicjum. Tam tętni życie na krawędzi.


Korzystając z okazji polecam Wam Areopag Etyczny – wakacyjny wyjazd dla studentów medycyny i kierunków pokrewnych bogaty w warsztaty z zakresu etyki i prowadzenia trudnych rozmów z pacjentami. Do tego dochodzi nadmorski relaks i… kurs windsurfingu!

Wszystkie potrzebne informacje na stronie internetowej.

PS. Nie jestem mistrzem fotografii. Mam nadzieję, że zdjęcie Przystojnego Psa Wam to wynagrodzi 😉

Brak komentarzy

Skomentuj