Gdy zdrowe odżywianie staje się przekleństwem – ortoreksja.

Świat zwariował na punkcie bycia fit. Po modzie na wrzucanie na fejsa wyników z endomondo płynnie przeszliśmy do zdjęć z siłowni, hasztagu #crossfit, przepisów na zielone koktajle (czy raczej smoothie) i czipsy z jarmużu. Co bardziej aktywni sypną czasem zdjęciem tyłeczka w obcisłych leginsach czy napiętego bicepsa. Z jednej strony to fajna moda, zdrowy styl życia jest z definicji czymś dobrym. Z drugiej strony wszyscy mamy chyba znajomych, którzy zachowują się, jak członkowie (fit) sekty i są w tym co najmniej irytujący dla otoczenia. A jeśli dodam do tego, że granica między zdrową dietą a poważnym (i bardzo groźnym) zaburzeniem odżywiania jest bardzo cienka? 

Ortoreksja – nowość w zaburzeniach odżywiania?

Ortoreksja to nic innego jak „patologiczna fiksacja na spożywaniu właściwej i zdrowej żywności”. Zaczyna się bardzo niewinnie, od zainteresowania zdrowym odżywianiem (w celu schudnięcia, poprawy kondycji czy uniknięcia chorób). Później zainteresowany wprowadza pewne ograniczenia do swojej diety i zaczyna stopniowo eliminować z niej kolejne grupy produktów. U osoby kroczącej tą ścieżką może rozwinąć się właśnie ortoreksja, prowadząc dalej do niedoboru ważnych składników odżywczych, spadku masy ciała i niedożywienia, a nawet śmierci.

Ortoreksję po raz pierwszy opisał lekarz Steven Bratman w 1997 r. Co ciekawe autor pojęcia oparł się m. in. na własnym doświadczeniu z okresu dzieciństwa, kiedy to cierpiał na alergię i musiał przestrzegać rygorystycznej diety. Mimo niezaprzeczalnej wagi problemu ortoreksja nie figuruje w obowiązujących klasyfikacjach zaburzeń psychicznych (ICD-10, DSM-V). Nie do końca jasne są również kryteria diagnozy. Bratman i Knight proponują zestaw dziesięciu pytań związanych z zaburzeniem (znajdziecie je w tym artykule). Badacze z uniwersytetu w Rzymie z kolei opierają diagnozę na wyznacznikach takich jak obecność cech osobowości obsesyjno-kompulsyjnej, przesadne przywiązanie do zdrowego sposobu odżywiania, stały charakter zaburzenia i jego negatywny wpływ na jakość życia. W literaturze pojawiają się kolejne propozycje kryteriów i narzędzi diagnostycznych, jednak na jednomyślność w tym temacie będziemy musieli jeszcze poczekać.

dieta

Jak wygląda życie z ortoreksją?

Typowy dzień ortorektyka kręci się wokół zdobycia jak najmniej przetworzonej żywności i przygotowania z niej maksymalnie zdrowego posiłku. Ważne są techniki stosowane w kuchni i używane sprzęty. Stopniowo każdy pacjent wypracowuje własne, dokładne zasady diety, których rygorystycznie się trzyma. Wszelkie odstępstwa od reguł wywołują lęk, poczucie winy i wyznaczanie sobie surowych kar. Jakość posiłków ma zdecydowanie większe znaczenie niż radość z ich spożywania. Wyjścia do restauracji czy barów przestają być przyjemnością. Izolację społeczną pogłębia dodatkowo ocenianie innych przez pryzmat własnej ideologii odżywiania. W ekstremalnych przypadkach ortorektycy wolą głodować niż zjeść niewłaściwy posiłek.

Inne oblicze anoreksji?

Być może w czasie lektury nasunęło Wam się skojarzenie z anoreksją. Słusznie. Tu i tu często zaczyna się od niewinnego odchudzania. Wspólne jest także występowanie sztywnych nawyków żywieniowych i rygorystycznych zasad, związek samooceny z odżywieniem czy poczucie władzy nad ciałem i zdrowiem na skutek ograniczenia w spożywaniu pewnych produktów. Pacjenci z obu grup unikają restauracji czy stołówek. Mogą pojawić się u nich zaburzenia ze strony poszczególnych układów organizmu, spadek koncentracji, problemy z pamięcią, anemia, osteoporoza, spadek odporności czy zatrzymanie menstruacji u kobiet. Mimo to motywacja do leczenia w obu zaburzeniach może być niska.

Nie sposób jednak nie wypunktować istotnych różnic. U pacjentów z jadłowstrętem psychicznym masa ciała jest w centrum zainteresowania, ważna jest ilość i kaloryczność spożywanych posiłków. Wyraźnie zauważalna jest także zależność między zaburzeniem a wskaźnikiem BMI. Ortorektycy nie skupiają się na masie ciała, a ważniejsza od ilości pożywienia jest jego jakość. Badania nie wykazały związku ortoreksji ze wskaźnikiem masy ciała.

Wiele wskazuje na to, że ortoreksji jednakowo blisko jest do zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego. Tu i tu mamy do czynienia z obsesjami i powtarzającymi się czynnościami. Jednak podobnie jak w przypadku anoreksji widoczne są wyraźne różnice.

ortoreksja

Czy jest się czym martwić?

Zdrowe odżywianie jak sama nazwa wskazuje jest… zdrowe! Czy zatem może mieć poważne konsekwencje? Niestety, dieta ortorektyków szybko przestaje mieć cokolwiek wspólnego z prawidłowym odżywianiem i może prowadzić do licznych komplikacji. Znany jest przypadek 28-letniej kobiety, która z diety wyeliminowała kolejno tłuszcze, mięso, produkty odzwierzęce aż w końcu jadła tylko surowe warzywa. Finalnie jej BMI wynosiło jedynie 10,7 (norma to 18,5-24,99), wykazywała cechy skrajnego niedożywienia, niedoboru witaminy B12 i hipoproteinemii. Znacznie gorzej kończy się historia kilkulatka z Wielkiej Brytanii, któremu rodzicie narzucili bardzo restrykcyjną, wegetariańską dietę. Doprowadzony do niedożywienia chłopiec zmarł.

No dobrze, to były skrajne przypadki. A co z naszym najbliższym otoczeniem? Pewnie każdy z Was zna osobę poważnie zakręconą na punkcie zdrowego odżywiania. Ale czy każdy zna jakiegoś ortorektyka? Tu (jak zawsze przy zaburzeniach opisywanych od niedawna) pojawia się kłopot z odpowiedzią. Pierwsze badania nad rozpowszechnieniem ortoreksji opublikowano w 2001r. Wykazano w nich występowanie zaburzenia w badanej grupie na poziomie 6,9%. Badania w grupie tureckich studentów medycyny z 2005 r. z kolei ujawniły cechy charakterystyczne dla ortoreksji aż u 45,5% badanych (tak, mi też momentalnie zapaliła się czerwona lampka zwątpienia). Opisywane badania dotyczyły niewielkich grup, niejasne są nadal kryteria diagnostyczne, dlatego sami musicie zastanowić się jakie są szanse, że Wasi fit-znajomi są w grupie ryzyka.

jarmuż

Podsumowanie, czyli jarmuż kontra czipsy

Ze zdrowym odżywaniem jest w zasadzie jak ze wszystkim innym – w nadmiarze nie prowadzi do niczego dobrego (nawet czekolada po drugiej tabliczce z rzędu może zemdlić! Powiem więcej, nawet desery lodowe w nadmiarze zostawiają w brzuszku niemiłe wrażenie). Tak więc jeśli tylko macie motywację, zadbajcie o siebie i odżywiajcie się zdrowo. Jeśli nie tolerujecie glutenu czy laktozy – wyeliminujcie je z diety. Jeśli nie chcecie jeść mięsa – nie jedzcie go. Tylko róbcie to wszystko z głową. I uważajcie na wszelkie pseudo-zdrowotne cud nowości. A tak przy okazji, od zjedzenia paczki czipsów (zwykłych, niejarmużowych) nikt jeszcze nie zginął.


A jak wygląda Wasza dieta? Raczej zdrowo czy fast-foodowo? I co sądzicie o ortoreksji? Widzicie dla niej miejsce w klasyfikacjach zaburzeń?

Jeśli czujecie, że zdrowa dieta zawładnęła Waszą codziennością, a opis życia z ortoreksją jest Wam podejrzanie bliski nie wahajcie się zwrócić o profesjonalną pomoc. Razem łatwiej chwycić tego byka za rogi 😉

 

Bibliografia:

Dittfeld, A.,Koszowska, A., Fizia, K., Ziora, K. (2013). Ortoreksja – nowe zaburzenie odżywiania. Annales Academiae Medicae Silesiensis 67,6, 393-399. (Artykuł dostępny tutaj)

Janas-Kozik, M., Zejda, J., Stochel, M., Brożek, G., Janas, A., Jelonek, I. (2012). Ortoreksja – nowe rozpoznanie? Psychiatria Polska 46, 3, 441-450. (Artykuł dostępny tutaj)

Morrson. J. (2016). DSM-5 bez tajemnic. Praktyczny przewodnik dla klinicystów. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (s.306-323).

16 komentarzy

  • Dominika 24 maja 2017 at 21:36

    Bardzo ciekawy post! Wydaje mi się,że kiedyś miałam bardzo łagodną formę ortoreksji, starałam się unikać stołowania się poza domem i trzymałam się z daleka od wszystkiego co „śmieciowe” i niezdrowe. Na szczęście szybko mi przeszło i potrafię teraz zachować złoty środek, czyli staram się jeść zdrowo, z wyprzedzeniem planuję posiłki itp, ale gdy najdzie mnie ochota na jakiegoś hamburgerka, pizzę albo gofera z dżemorem, to nie potrafię sobie tego odmówić:)

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:49

      W takim razie gratuluję osiągnięcia równowagi w kwestii odżywiania, oby tak dalej 🙂 Ja niestety ostatnio coś niepokojąco przechylam się w stronę niezbyt zdrowej diety…

      Odpowiedz
  • Kornik 25 maja 2017 at 15:21

    Zjadłbym golonkę w piwie:)

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 25 maja 2017 at 23:30

      Jeśli chodzi o golonkę, to jestem zawsze na tak 🙂

      Odpowiedz
  • Dorota Syguła 27 maja 2017 at 11:53

    Najczęściej mają do tego tendencję ludzie, którzy podchodza do żywienia od jednej strony. Dostają, brzydko mowiąc, „fioła”, że to i to i te produkty są niezdrowe, bo wyczytali coś, i teraz skupiają się tylko na tym, żeby ich unikać, a nie żeby je czymś zastąpić i skomponować na nowo mądrą dietę , biorąc pod uwagę całokształt.

    Poza tym, wiadomo, że w dzisiejszych czasach to i woda z butelki plastikowej jest niezdrowa, dopiero moze ta ze szklanej, a coś musimy jeść – więc nie można się wpędzić w paranoję.

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:45

      Niestety, to o czym piszesz to chyba w dużej mierze efekt tego, co promuje się w mediach. Kolejne diety cud i spektakularne metamorfozy, z drugiej strony coraz dłuższa lista produktów zakazanych (jak choćby gluten czy nabiał). Ciężko się w tym zorientować, jeśli nie ma się odpowiedniej wiedzy. I tak jak piszesz – można się łatwo wpędzić w paranoję.

      Odpowiedz
  • Agnieszka 29 maja 2017 at 17:51

    Bardzo ciekawy artykuł, kiedyś bałam się ortoreksji, bo w zdrowym odzywianiu łatwo się zatracić.

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:48

      To prawda, zwłaszcza jeśli np. ktoś się odchudza, szybko pojawiają się efekty i chce się ich coraz więcej. Łatwo wpaść w takie błędne koło. A z drugiej strony wiadomo, że dieta czipsowa nie jest najlepszą alternatywą. Moim zdaniem zdrowe odżywianie wymaga po prostu zdrowego rozsądku 🙂

      Odpowiedz
  • Aga 29 maja 2017 at 17:51

    Zdrowe odżywianie jak najbardziej, ale we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:36

      O tak, złoty środek to chyba w ogóle moje życiowe motto 🙂

      Odpowiedz
  • Aleksandra z oliwadochleba.pl 29 maja 2017 at 17:57

    Bardzo ciekawy artykuł. W żadnej dziedzinie nie należy przesadzać i trzymać się radykalnych postaw. Szanuję wegetarian, ale nie sądzę, by produkty np. typu wegetariańskie „pasty do chleba” z listą konserwantów i ulepszaczy długą jak książka telefoniczna, były zdrowe. Wg mnie najważniejsza w odżywianiu jest różnorodność oraz świadome obserwowanie swojego organizmu.

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:35

      Nie ma chyba uniwersalnej diety dla każdego i zgadzam się, że ważna jest różnorodność i poznanie siebie. Niestety w ortoreksji (i w ogóle w zaburzeniach odżywiania) zdolność oceny zagadnień związanych z odżywianiem jest zupełnie inna niż u osób, które nie posiadają takich problemów.

      Odpowiedz
  • Natalia 29 maja 2017 at 18:39

    zdrowe podejście to podstawa w dzisiejszych czasach. Juz nawet w Biedronce sa produkty bez laktozy, bio i eko..tak żeby byc fit. Niestety taka nastała moda. Nie ukrywam, że mleko bez laktozy piję każdego dnia do kawy 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 maja 2017 at 20:42

      Spośród różnych modnych rzeczy akurat moda na zdrowe odżywianie nie jest zła, tylko wiadomo – w granicach rozsądku. Tymczasem mam wrażenie, że po wychudzonych modelkach nastał kolejny nieosiągalny dla przeciętnego człowieka kanon piękna, za którym dla niektórych idą grube pieniądze, dla innych frustracja, rozczarowanie i ryzyko zaburzeń odżywiania.
      Przy czym naprawdę doceniam osoby, które promują zrównoważone podejście do odżywiania i dbania o siebie. Oby jak najwięcej takich rzetelnych źródeł informacji, które dają wsparcie bez wywierania presji.

      Odpowiedz
  • Weronika 8 lipca 2017 at 23:01

    Super, że poruszyłaś tak ważny temat. W moim najbliższym otoczeniu nieraz znalazła się osoba, która popadała w skrajność z tzw. „zdrowym odżywianiem”, które wcale jej nie służyło. Jednak uważam, że łatwiej wytłumaczyć tym osobom ich błąd, niż osobom wcale niezainteresowanym racjonalnym odżywianiem.

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 12 lipca 2017 at 21:46

      Cieszę się, że udało mi się dotknąć ważnego zagadnienia.
      Jeśli tylko komuś, kto pogubił się w kwestii odżywiania można wytłumaczyć co jest nie tak, to jest nieźle. Niestety przy zaburzeniach odżywiania jest to bardzo trudne i warto zwrócić się wtedy po pomoc do fachowców.

      Odpowiedz

Skomentuj