Pięć rzeczy, które możesz zrobić by poczuć wiosnę.

21. marca już za nami a wraz z nim początek kalendarzowej wiosny. Śpiew ptaków, pierwsze kwiaty, słońce, wyższe temperatury i oczywiście muzyczna klasyka w wykonaniu Marka Grechuty. Z drugiej strony tylko czekać na przesilenie wiosenne, do tego wokół te same szare budynki co zawsze, brudne powietrze i w zasadzie niewiele powodów do ekscytacji. Dlatego w dzisiejszym wpisie pięć rzeczy, które możecie zrobić by powitać wiosnę i poczuć radość jak za dziecięcych lat. I obiecuję – to nie będzie artykuł o topieniu marzanny.

1. Wyjdź z domu

Martyna Jakubowicz śpiewała przed laty, że „w domach z betonu nie ma wolnej miłości”. Ja bym do tego dodała, że (jeśli mieszkacie w bloku) czasem ciężko poczuć w nich coś więcej niż zaduch i swądek smażonej przez sąsiadów cebulki. Albo co gorsza gotowanej kapusty. Między innymi dlatego czasem fajnie ruszyć się gdzieś dalej (i nie martwcie się, wcale nie mam na myśli odległych destynacji). My niedawno wybraliśmy się na spacer do lasu niedaleko naszego domu. Mimo że było dość rześko to była świetna decyzja i ekstra wypoczynek dla całej naszej trójki!

Spotkac borsuka, poczuć wiosnę

2. Przynieś wiosnę do domu

Jeśli kiedykolwiek będąc dzieckiem rysowaliście Panią Wiosnę (dziewczyny na pewno), to mogę się założyć, że miała sukienkę w kwiaty i dodatkowo bukiet w ręce. Kwiaty to podstawowy atrybut tej pory roku, więc jeśli chcecie poczuć wiosnę nie tylko na wycieczce za miasto – warto w nie zainwestować. I teraz uwaga, są dwie możliwości.

Opcja dla każdego: świeże, cięte kwiaty do wazonu. Uwielbiam je i w sumie szkoda, że nie goszczą w naszym domu częściej (Mężu, gdybyś to czytał, to wiesz…). A teraz uwaga, opcja dla odważnych i ogarniających życie: roślina w doniczce. Tak naprawdę to najlepsze rozwiązanie, bo nie trzeba potem wyrzucać uschlaków z wazonu. Za to nie dość, że trzeba pamiętać o podlewaniu to jeszcze jakoś wyczuć potrzeby mieszkańców donic i doniczek i nie zalewać ich nadto wodą, bo zgniją. Także wyższe szkoła jazdy. Jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy na sadzonki możecie poprosić jakąś biegłą w hodowli roślin koleżankę, ciocię czy babcię o odsadzenie dla Was czegoś z ich kolekcji.

3. Po prostu rusz się

Paradoksalnie chyba nic tak nie pomaga na pozimowy brak energii jak odrobina ruchu, najlepiej na świeżym powietrzu. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki: bieganie (truchtanie), rower, rolki, kijki, spacery. Ważne, żeby wybrać coś, co się lubi. Sport na świeżym powietrzu to coś więcej niż szereg niepodważalnych korzyści dla zdrowia i sylwetki. Można rozejrzeć się po okolicy, odetchnąć, zebrać myśli i po prostu się zrelaksować. Coś dla ciała i dla ducha 🙂

A jeśli z jakiś powodów nie możecie lub nie chcecie porządnie się przewietrzyć, to może chociaż mały spacer w drodze do pracy czy na uczelnię? Nawet wyjście z tramwaju przystanek wcześniej to już coś.

przejażdżka rowerem, by poczuć wiosnę

4. Zrób swoją motywacyjną wiosenną listę

Jak już być może wiecie moje życie to zbiór kartek, karteczek, notatek i wszelkiego rodzaju list spraw (tutaj najlepszy tego przykład). I choć nie robię nigdy postanowień i planów noworocznych to natchniona piękną pogodą postanowiłam zrobić sobie listę wiosennych inspiracji na lodówkę: co chciałabym zrobić, zobaczyć, gdzie pójść/pojechać, co zjeść. Jeśli lubicie motywacyjne cytaty, to też można by było je tam umieścić. Za to nie ma co zawalać takiej miłej kartki pozycjami w stylu „umyj okna” i „oddaj płaszcz do pralni” (chyba, że to jest faktycznie coś, co sprawia Wam przyjemność). Powiem Wam, że samo robienie takiej listy jest już fajnym zajęciem (a gdybym nie miała dwóch lewych rąk byłoby to pewnie nawet super fajne zajęcie). A o tym co znalazło się na górze mojej wiosennej listy poniżej.

5. Znajdź zapomnianą przyjemność.

Czyli najlepsze na koniec. Zima ma to do siebie, że rezygnujemy z wielu rzeczy czekając aż wreszcie zrobi się cieplej/jaśniej/inaczej i jakoś zapominamy o rzeczach, które sprawiają nam przyjemność. Zaczyna się ładna pogoda a my dalej „żyjemy po zimowemu”. Dlatego zachęcam Was do chwili refleksji i znalezienia czegoś, co kiedyś lubiliście robić (pół roku temu, rok, a może w dzieciństwie?) i dawno tego nie robiliście. Do dzieła 🙂 Ja idąc tym tropem planuję wycieczkę do zoo (uwielbiam) i myślę, że na tym znajdowanie przyjemności się nie skończy.

Na zakończenie moja ukochana „Piosenka wiosenna” Wolnej Grupy Bukowiny z tekstem W. Bellona.

W tym mini muzycznym zestawieniu nie mogło oczywiście zabraknąć Marka Grechuty 🙂


A czy Wy powitaliście już wiosnę? Macie jakieś cele bądź plany na tę porę roku? A może ulubione wiosenne piosenki? Wcale nie muszą mieć słowa wiosna w tytule 😉

15 komentarzy

  • Nataila 28 marca 2017 at 09:36

    Super pomysły 🙂 muszę wziąć się za wiosenną listę, zawiśnie koło mega pomocnej to do list 😉
    A dla mnie jeszcze żeby poczuć wiosnę do lodówki muszą zawitać świeże warzywa i owoce, a do zamrażarki jakieś pyszne lody na pierwsze ciepłe dni 😀

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 29 marca 2017 at 07:53

      O tak, warzywa i owoce, czekam na nie z utęsknieniem! U nas wczoraj w ramach wiosennych smaków był twarożek ze szczypiorkiem 🙂

      Odpowiedz
      • Dominika 30 marca 2017 at 10:51

        U nas też był twarożek, ale wyjęliśmy naszą kiełkownicę i zrobiliśmy pyszną pastę z twarożkiem, rzodkiewką, jajkiem i kiełkami 🙂

        Odpowiedz
  • Dominika 30 marca 2017 at 10:49

    Fajne wskazówki:) Ja jeszcze planuję wiosenny przegląd garderoby. Muszę poprzymierzać/posegregować/powyrzucać swoje ubrania, a w nagrodę planuję sobie kupić jakąś uroczą, wiosenną sukienkę:). Dodatkowo obiecałam sobie, że nie będę się denerwować jeśli okaże się, że nie mieszczę się w niektóre swoje ciuszki…

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 30 marca 2017 at 22:35

      Też się wzięłam ostatnio za przegląd garderoby, głównie z myślą o nadchodzącej przeprowadzce. I w sumie tak sobie myślę, że jakaś nagroda też mi się należy 🙂
      A poza tym byliśmy dzisiaj w zoo, polecam wszystkim!

      Odpowiedz
  • Agnieszka 1 kwietnia 2017 at 17:28

    Wspomniałaś moją ulubioną piosenkę 🙂 Takiej przyjemnej wiosennej listy to mi jeszcze brakuje – weekend przede mną, to już wiem, co trzeba zrobić 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 1 kwietnia 2017 at 22:14

      Wolna Grupa Bukowina czy Marek Grechuta?

      Odpowiedz
  • Justyna 1 kwietnia 2017 at 18:09

    Super 🙂 ja już spełniłam wszystkie punkty a wieczorem relaksująca kąpiel

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 1 kwietnia 2017 at 22:11

      Gratulacje 🙂 Mi się dzisiaj udało „odhaczyć” brakujący punkt 3 i wyszłam wieczorem chwilę potruchtać. Marzy mi się jeszcze wycieczka rowerowa.

      Odpowiedz
  • fitcookfitlook 2 kwietnia 2017 at 22:07

    Uwielbiam wiosnę, dla mnie to wyjątkowy czas przemiany mojego nastawienia do życia. Śpiew ptaków, rozkwitające drzewa za oknem i większa ilość ludzi na ulicach zachęca do dodatkowej aktywności. U mnie królują spacery i jazda rowerem 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 4 kwietnia 2017 at 22:07

      Też mi się marzy wyjście na rower. Ciekawa jestem, czy moja „komunijna” maszyna jest jeszcze na chodzie 🙂

      Odpowiedz
  • Sandra 3 kwietnia 2017 at 22:50

    Przyszła wiosna i znów chce się zdobywać świat. To niesamowite, wystarczą pierwsze promienie słońca by poczuć jak baterie zaczynają się ładować. Ja wiosennie szukam już świeżych owoców i warzyw. Chrupałam już marchewkę a do śniadania króluje u mnie ostatnio Twój zielony koktajl. Oczywiście miał już kilka modyfikacji, ale nadal inspirowany jest Twoim niedawnym przepisem. 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 4 kwietnia 2017 at 22:08

      Ciekawa jestem tych modyfikacji, jak Cię znam masz już patent na cudo 100 razy lepsze od oryginału 🙂

      Odpowiedz
  • Katarzyna Omiecińska 6 kwietnia 2017 at 17:05

    Po odłożeniu do szafy czapek i umyciu lustra do wiosennej listy dorzucam wizytę u fryzjera (zaliczone), a dla twórczej frajdy – własnoręczne wykonanie wielkanocnych dekoracji (w trakcie) 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 6 kwietnia 2017 at 22:28

      Oj ciekawa jestem bardzo tych dekoracji. U nas w kategorii ładnych rzeczy z okazji zbliżających się świąt pojawiła się kolejna roślina (żywa!). Dla nas to mega wyzwanie, trzymajcie kciuki 🙂

      Odpowiedz

Skomentuj