Zakazana psychologia – recenzja książki.

Mówi się, że „zły to ptak, co własne gniazdo kala”. Tymczasem dr Witkowski bez skrupułów wyciąga na światło dzienne nie tylko grzechy i grzeszki koleżanek i kolegów po fachu ale też patologiczne zjawiska występujące w psychologii jako takiej. Nie owija w bawełnę i nie boi się mocnych słów. Czy psychologia jest faktycznie w tak złej kondycji jak pokazuje Zakazana psychologia czy raczej autor dał się ponieść pogoni za sensacją?

O czym jest Zakazana psychologia

Książka dr Witkowskiego skupia się na trzech obszarach pozostających pod wpływem pseudonauki i nieetycznych praktyk: psychologii akademickiej, psychoterapii i psychobiznesie. Dodatkowo we wstępie w przystępny i skrótowy sposób autor pokazuje jak działa nauka i jak powstają teorie naukowe. Wyraźnie zaznacza także, że psychologia należy do nauk społecznych (nie humanistycznych, jak sądzi wiele osób) z czego wynikają konkretne metody badawcze oraz sposoby stawiania i weryfikowania hipotez. Wstęp jest w mojej ocenie doskonałym wprowadzeniem w tematykę książki i prawdopodobnie stanowi spore ułatwienie dla nie-psychologów.

o czym jest zakazana psychologia

„Niektóre grzechy psychologii akademickiej”

Nie spodziewałam się, że ta część książki dużo wniesie do mojego postrzegania psychologii. Każdy kiedyś słyszał o naukowcach (nie mówiąc o magistrantach) fałszujących wyniki badań czy plagiatujących cudze prace. Witkowski zaczyna jednak od mocnego uderzenia. Opisuje związki pierwszych badań inteligencji z eugeniką* i to, jak doprowadziły one do obowiązkowej sterylizacji dziesiątek tysięcy osób w USA oraz deportacji całych rzesz uchodźców (w tym osób odsyłanych do nazistowskich Niemiec na pewną śmierć).

Witkowski kontynuuje rozważania o kondycji psychologii jako nauki ukazując błędy, nieprawidłowości i oszustwa historyczne i te rozgrywające się aktualnie, na naszych oczach i za nasze (podatników) pieniądze. Fabrykowanie danych, nieprawidłowe przechowywanie poufnych materiałów, niechęć do dzielenia się z innymi badaczami surowymi wynikami badań, publikowanie po wielokroć tych samych treści – można naprawdę długo wymieniać. Wisienką na tym gorzkim torcie jest nieme przyzwolenie dla takich praktyk i bezkarność naukowców przyłapanych na oszustwie.

„W odbitym blasku empirii – grzechy terapeutów”

W kolejnej części książki dr Witkowski zabiera czytelników za zamknięte drzwi gabinetów psychoterapeutycznych. Na pierwszy ogień idzie matka wszystkich psychoterapii – freudowska psychoanaliza. Autor zarzuca jej brak podstaw naukowych i udokumentowanej skuteczności (oj czuję ile głosów sprzeciwu podniosło się po wydaniu książki). Sam Freud maluje się czytelnikom jako postać bez skrupułów i szacunku do pacjentów (ciekawe, czy tutaj też sprzeciw był aż tak szeroki?). W równie krytycznym tonie autor odnosi się do innych modalności terapeutycznych, jak choćby NLP czy modne w Polsce ustawienia hellingerowskie.

Witkowski mimo nieskrywanej niechęci do psychoterapii jako takiej przytacza wyniki badań nad skutecznością tej metody leczenia. Cytowany przez niego przegląd badań Rakowskiej** pokazuje, że za najskuteczniejsze można uznać terapie behawioralne, poznawcze i behawioralno-poznawcze (szach i…). Mimo to Witkowski obstaje przy tym, że najlepszą formą psychoterapii jaką możemy wybrać będzie… żadna (… i bez mata). Wśród argumentów na poparcie tej tezy znajduje się ryzyko ingerencji w wartości pacjenta podczas terapii, możliwość uzależnienia się od psychoterapeuty, brak wystarczającej wiedzy medycznej terapeutów aż po liczne przypadki molestowania seksualnego. Obrazu zepsucia psychoterapii dopełniają zamieszczone w „Dodatku” historie pacjentów i ich rodzin skrzywdzonych przez psychoterapię (choć opisywanej tam terapii zdecydowanie bliżej do sekty niż jakiejkolwiek formy pomocy psychologicznej).

„Poza wszelką kontrolą – psychobiznes”

Ostatnia część książki porusza problem wdrażania pseudonaukowych terapii do praktyki. Najwięcej miejsca poświęcone jest opisowi prowokacji autora wobec popularnego czasopisma „Charaktery”. Witkowski działając pod innym nazwiskiem przesłał do miesięcznika artykuł opisujący nową metodę terapeutyczną (którą sam stworzył na potrzeby „akcji” i która na pierwszy rzut oka wydaje się mocno niedorzeczna). Artykuł ukazał się! Dodatkowo „wzbogacony” przez redakcję o plagiat z zupełnie innego źródła. Ani redaktorzy ani rada naukowa „Charakterów” nie pokusili się o jakiekolwiek zweryfikowanie treści zawartych w tekście ani osoby autora (czy raczej autorki, gdyż Witkowski podpisał się jako Renata Aulagnier).

Jeśli nie sięgniecie po książkę o prowokacji możecie przeczytać na blogu autora.

zakazana psychologia

Czy Witkowski ma rację?

„Zakazana psychologia” to książka budząca silne emocje. Mi było momentami wręcz wstyd. I to nawet nie w związku ze złymi (a nawet haniebnymi) uczynkami złych psychologów, a raczej w związku z tym jak środowisko przymyka na nie oko i daje im ciche przyzwolenie. Żałuję trochę, że nie trafiłam wcześniej na tę książkę – na pewno dzięki niej odnosiłabym się bardziej krytycznie do różnych rewelacji serwowanych nam podczas studiów (szkoda, że mimo widocznych animozji między wyznawcami psychoanalizy a zwolennikami neuronauki na naszym wydziale zabrakło merytorycznego głosu w dialogu ze studentami).

Co mi nie gra

Przewodnim problemem poruszanym w „Zakazanej psychologii” jest pseudonauka w psychologii. Temat niezwykle ważny i jak pokazuje autor głęboko zakorzeniony na uczelniach i w prywatnych gabinetach. W argumentacji przytaczanej przez dr Witkowskiego zabrakło mi jednak wyraźnego rozgraniczenia między tym, co odnosi się do psychologii a tym, co dotyczy innych nauk. Przykładowo w pierwszej części opisy badań prowadzonych przez psychologów przeplatają się z badaniami medycznymi i być warto byłoby to wyraźniej zaznaczyć.

Problem ten staje się jeszcze wyraźniejszy w części dotyczącej psychoterapii. Mimo iż wielu (czy nawet większość) psychoterapeutów jest psychologami, to zawód ten wykonują również przedstawiciele innych profesji. I o ile na niektórych kursach wymagane jest wykształcenie związane z wiedzą o człowieku (psycholog, lekarz, pedagog, pielęgniarka, socjoterapeuta) to na innych istnieje już zupełna dowolność. Co więcej są nawet szkoły dumne z tego, że rekrutują studentów spośród własnych pacjentów (w sumie nie wiem jak to skomentować…). Stawianie takich terapeutów, świadczących usługi niepoparte dowodami naukowymi na równi z psychologami wydaje mi się dla tych drugich krzywdzące. W tym kontekście być może lepiej byłoby inaczej rozłożyć akcenty i książkę zatytułować „Zakazana psychoterapia”.

Nie taki psycholog straszny jak go Witkowski maluje?

Rozumiem, że celem książki jest pokazanie zjawisk patologicznych w psychologii i psychoterapii. Martwi mnie jednak, jaki obraz tych dziedzin i ich przedstawicieli będą mieć czytelnicy po tej lekturze. Trzeba mieć świadomość, że obok tych złych psychologów pracuje szeroka rzesza profesjonalistów bazujących na naukowych podstawach, kierujących się kodeksem etycznym i troską o dobro swoich pacjentów. Nie zgadzam się z dr Witkowskim co do tego, że najlepsza psychoterapia to jej brak. Nie chcę umniejszać krzywd osób, które trafiły do nieodpowiednich, nieetycznych terapeutów. Uważam jednak, że zwlekanie bądź całkowita rezygnacja z profesjonalnej pomocy może mieć równie katastrofalne skutki. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę, że psychologowie zajmują się (i całkiem nieźle im to idzie) nie tylko psychoterapią ale ale również m.in. wspieraniem wczesnego rozwoju dzieci czy rehabilitacją neuropsychologiczną osób po urazach.

Na marginesie jeszcze uwaga do wydawnictwa „Bez Maski”. Nie popisali się Państwo starannością. Numery stron podane w spisie treści rozmijają się niekiedy z tym, gdzie faktycznie zaczyna się dany rozdział (wydanie drugie, 2015 r.).

Zatonski i Witkowski

M. Zatonski, T. Witkowski (po prawej), źródło: Wikipedia

Czy polecam?

Mimo zebranych uwag uważam „Zakazaną psychologię” za naprawdę dobrą i mocną książkę. Ciężko przejść obok niej obojętnie. Napisana jest z pasją i pełnym zaangażowaniem, wszystkie argumenty są poparte dowodami. Naprawdę każdy psycholog i student tego kierunku powinien ją przeczytać. Dla osób spoza „branży” będzie to szokująca lektura. Pamiętajcie jednak, że dr Witkowski prezentuje tylko jedną stronę psychologicznego medalu pozostawiając w cieniu porządną, naukową psychologię i profesjonalnych, etycznych psychologów.

Zastanawiam się, jaką książkę o tych dobrych psychologach i porządnej psychologii mogłabym Wam polecić dla równowagi po „Zakazanej…”. Na pewno ciężko będzie znaleźć coś budzącego równie silne emocje, codzienna praca psychologów badaczy i praktyków nie jest aż tak sensacyjna.
Mam już kilka pomysłów, może też coś podpowiecie?


Recenzowana książka: Witkowski, T., Zakazana psychologia Tom I Pomiędzy nauką a szarlatanerią. Wydawnictwo Bez Maski, Wrocław 2015.

* Eugenika – nauka głosząca doskonalenie rasy ludzkiej poprzez zmiany genetyczne i stwarzanie odpowiednich warunków rozwoju -SJP
** Rakowska, J.M., Skuteczność psychoterapii. Wydawnictwo naukowe SCHOLAR, Warszawa 2005.

3 komentarze

  • Sylwia 17 marca 2017 at 21:26

    Pamiętam, że usłyszałam o tej książce jakoś na początku studiów. Tytuł jest faktycznie chwytliwy, ale też chyba odrobinę mylący. Jeżeli chodzi o wstyd to… cóż, czasy zmieniły się diametralnie, chociaż dawne eksperymenty, dzisiaj wydają się co najmniej, wątpliwe 🙂

    Odpowiedz
    • bogna.sobczak 17 marca 2017 at 21:47

      Tak, tytuł zdecydowanie chwytliwy 🙂 Tak jak wspominałam – wydaje mi się, że w książce miesza się kilka tematów, a największe zarzuty dotyczą bardziej psychoterapii niż samej psychologii. Ciekawa jestem, jak rozkładają się siły w tomie drugim. Czytałaś może?
      A dawne eksperymenty, cóż… Na szczęście dzisiaj nie miałyby już racji bytu. I mam nadzieję, że za kilka lat to samo będziemy mogły powiedzieć o nieetycznych zachowaniach samych badaczy.
      Pozdrawiam ciepło!

      Odpowiedz
  • Joanna W. 9 września 2017 at 00:48

    „Zastanawiam się, jaką książkę o tych dobrych psychologach i porządnej psychologii mogłabym Wam polecić dla równowagi po „Zakazanej…”. Na pewno ciężko będzie znaleźć coś budzącego równie silne emocje, codzienna praca psychologów badaczy i praktyków nie jest aż tak sensacyjna.
    Mam już kilka pomysłów, może też coś podpowiecie?”

    Jakie to tytuły? 🙂

    Odpowiedz

Skomentuj