Słodki sposób na poprawę humoru. Koktajle dla leniuszków.

Nie samą psychologią człowiek żyje, dlatego po serii artykułów na poważniejsze tematy nadszedł czas na coś lekkiego i odświeżającego. I to dosłownie, ponieważ gwiazdą dzisiejszego wpisu są koktajle. Słodkie, orzeźwiające, zdrowe i przede wszystkim pyszne. Jeden z najprostszych i najzdrowszych sposobów na poprawę humoru jaki znam.

Strawberry fields forever

Mój niekwestionowany smak dzieciństwa, receptura (czy przy tak prostym przepisie można pisać o recepturze?) jest w naszej rodzinie chyba od zawsze. Banalnie prosty do zrobienia, z niewielką ilością składników, a do tego przygotowany zimą przynosi na myśl letnie dni.

Składniki (na 1 porcję):
  • Truskawki (mrożone lub świeże): 1 szklanka
  • Kefir lub maślanka: ok. 150g
  • Cukier lub miód: łyżeczka

Porcja zawiera jedynie ok. 150 kcal.

Czeko, czeko, czekolada

Obowiązkowa pozycja dla fanów słodkości. Przypomina porządnego shake’a: jest słodki, gęsty i po prostu wspaniały. Naprawdę polecam, nawet jeśli nie przepadacie za koktajlami.
Najlepiej smakuje porządnie schłodzony.

Składniki (na 1 porcję):
  • Banan: 1 średnia sztuka, im dojrzalszy tym lepiej
  • Kakao: 1 płaska łyżka
  • Kefir lub maślanka: ok. 150g
  • Opcjonalnie łyżeczka cukru

Porcja zawiera ok. 240-260 kcal (w zależności od tego, czy zdecydowaliście się na dodanie cukru).

Zielono mi

Nowość w moim jadłospisie, odkrycie z okresu największej fascynacji byciem fit. Chyba jedyny zielony koktajl jaki znam, który jest pyszny, nie smakuje ani dietetycznie ani trawiaście.

Składniki (na 1 porcję):
  • Szpinak mrożony: 2 bryłki lub jedna bryłka szpinaku i trochę selera naciowego
  • Banan: 1 średnia sztuka
  • Kiwi: 1 sztuka
  • Woda do dopełnienia szklanki

Opcja z selerem naciowym jest bardziej charakterna, opcja szpinakowo-szpinakowa słodsza. Jeśli podobnie jak ja nie przepadacie za selerem i boicie się, że zostanie Wam w nadmiarze możecie albo z niego zrezygnować albo pokroić na kawałeczki i trzymać w zamrażarce specjalnie do koktajli (w tej formie jest naprawdę ok). Szpinak mrożony można zastąpić świeżym (ja tak nie robię, bo nie zużywam nigdy całej paczki).
Porcja zawiera ok. 175 kcal.


Moi Drodzy, do dzieła! Jak widzicie na zdjęciach nie potrzeba tu żadnych wymyślnych sprzętów, choć musicie mieć coś z funkcją blendowania (u mnie jest to prawie 30-letni mikser).
Smacznego! I koniecznie dajcie znać, który smak najbardziej przypadł Wam do gustu 🙂

Brak komentarzy

Skomentuj